Moralne i ekonomiczne konsekwencje głupoty czyli… „Dobrobyt” płacy minimalnej, średniej krajowej, bezwarunkowego dochodu gwarantowanego i programów socjalnych. Skąd się bierze bogactwo? PIS gwarantuje bankom niezatapialność (za oszczędności Polaków).


Z teologicznego punktu widzenia każda praca wymaga przestrzeni wolności, gdyż jest ona ludzkim czynem podjętym w sposób wolny i świadomy. W podobny sposób na pracę patrzył austriacki ekonomista i filozof, Ludwig von Mises (†1973) . Praca według niego ma wszelkie znamiona działania jako dobrowolnej wymiany, w której człowiek próbuje zastąpić mniej satysfakcjonujący stan rzeczy stanem bardziej zadowalającym. W celu usunięcia odczuwalnego dyskomfortu działający człowiek porządkuje i stopniuje dostępne w świecie środki według nadanej im użyteczności.” (ks. Jacek Gniadek)

Tyle na temat uczciwych warunków pracy i płacy, a teraz o patologicznych (ale zgodnych z prawem) pomysłach tzw. władzy by żyć na koszt innych.

1.Tak Zwana „Średnia Krajowa”.

„Powiedzenie „istnieje kłamstwo, bezczelne kłamstwo i statystyka”, z powodzeniem można by zastąpić dziś „jest kłamstwo, wierutne kłamstwo i średnia krajowa”

GUS liczy średnią krajową zbierając dane od przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 10 osób. Jest to ok. 40% wszystkich zatrudnionych w Polsce na umowę o pracę.

40% z 11,6 milionów to 4.64 mln ludzi.

Powróćmy do liczby wszystkich zatrudnionych – 15,5 mln.

4,64 mln branych pod uwagę przy wyliczaniu średniej krajowej spośród 15,5 mln wszystkich zatrudnionych. To nawet mniej niż 30%! Przyjmijmy błąd w szacunkach, niech sięgnie nawet 10% i weźmy ponad 5 mln z 15,5, otrzymamy idealne 33% czyli jedną trzecią społeczeństwa.

Zatem do obliczenia średniej krajowej w Polsce bierze się pod uwagę wynagrodzenia 1/3 pracujących tylko w największych firmach (oczywiście z budżetówką na czele).

To wiecie już skąd się wzięło 3,9 tys. złotych brutto.

„Średnia”

„Gdy idę z psem na spacer, to statystycznie średnio mamy trzy nogi” – to zdanie idealnie pasuje do świeżych rewelacji w sprawie wynagrodzeń w spółkach państwowych. Jak się dowiedzieliśmy, Prezes jednej z takich spółek zarabiał ok. 500 tys. złotych miesięcznie. Zatem gdy weźmiemy jego oraz owego człowieka pracującej za minimalne wynagrodzenie 1850 złotych – obaj średnio zarabiają 251 tys. złotych.

Zaś żeby z tym jednym tylko prezesem osiągnąć owe 3,9 tys. złotych „średnio” potrzeba dla równowagi, 236 osób z minimalnym wynagrodzeniem.

Tyle mniej więcej warte jest liczenie „średnich wynagrodzeń”.

No dobrze, to jak sprawdzić realne zarobki?

Istnieją jeszcze dwa pojęcia podawane przy sprawdzaniu zarobków. Mediana i dominanta.

Mediana to wskaźnik, który dzieli wszystkich pracujących na dwie połowy. 50% zarabia więcej niż dana kwota i 50% zarabia mniej. Dla Polski w roku 2014, mediana wynosiła 3,1 tys. zł brutto.

Dominanta zaś to wskaźnik który podaje najczęściej spotykane wynagrodzenie wśród zatrudnionych. Wg GUS w 2014 roku było to nieco poniżej 2,5 tys. złotych brutto

Podsumowanie

Mamy zatem średnią krajową liczoną z 33% zatrudnionych na poziome 3,9 tys. zł brutto

Medianę dzielącą nas na pół – 3,1 tys. zł brutto

Dominantę, najczęstsze wynagrodzenie – 2,5 tys. zł brutto.

Który z nich najlepiej odzwierciedla faktyczny stan zamożności społeczeństwa? Tego nie podejmujemy się ocenić. Jednakże warto znać zarówno wszystkie wskaźniki, jak i przede wszystkim dane wyjściowe i metodologię liczenia, która w sposób oczywisty odbiega od rzetelnego badania opartego na twardych danych dla całej populacji.

PS. Aha. To wszystko są kwoty brutto, zatem realnie zarabiamy ok. 70% z podanych kwot.”

źródło: Kłamstwo, wierutne kłamstwo i średnia krajowa

Pytanie. Co komu po średniej krajowej skoro możliwe jest obliczenie dominanty? Jak dla mnie chodzi o sianie propagandy i wywołanie w głowach obywateli iluzji bycia bardziej zamożnym niż się jest w rzeczywistości. Uśrednianie dochodów to jeden z  celów socjalistycznej utopii, który próbuje się osiągnąć przez tzw. redystrybucję („sprawiedliwy” podział), będącą w rzeczywistości kradzieżą własności jednych ludzi by dać ją innym… (Odys)

podobne: Rzeczpospolita niskich płac, zawyżonych średnich i odwróconego VATu. Projekt dot. podniesienia kwoty wolnej od podatku odrzucony, ale 95 mln zł na nagrody w urzędach jest. oraz: Jaka jest naprawdę „średnia” płaca w Polsce i to: Energia: Mało używamy drogo zapłacimy. Polska w pułapce „średniego dochodu” ale „The Economist” nas chwali. Michalkiewicz o tym co nas oblazło.

2.Tak Zwana „Płaca Minimalna”.

„…Sieć Wendy’s zmuszona nagle do wypłacania kasjerowi stawki $15 za godzinę, zamiast $8, zostaje niejako zmuszona do szukania tańszej alternatywy – w tym przypadku będzie to robot kasowy. Jednak pamiętać należy, że choć robot będzie pracował taniej od kasjera – powiedzmy że koszt jego funkcjonowania wyniesie $10 za godzinę – to nadal wydatki poniesione przez przedsiębiorce będą wyższe, od dotychczasowych $8 wypłacanych kasjerowi.
Jedyna sytuacja, w której zatrudnienie robotów w miejsce kasjerów byłoby korzystne z ekonomicznego punktu widzenia, to sytuacja w której dzięki rozwoju technologii i/lub spadku ceny i/lub kosztów eksploatacji robotów, godzina pracy maszyny okazałaby się tańsza od dotychczasowej ceny godziny pracy kasjera – czyli spadła poniżej $8. Wówczas mielibyśmy do czynienia z efektywniejszym wykorzystaniem czynników produkcji przez przedsiębiorcę, a ponadto uwolniono by pracę ludzką, którą można by skierować do innych przeznaczeń.
Aby podwyżka płacy minimalnej do $15 nie spowodowała redukcji zatrudnienia, kasjerzy musieliby być na tyle wydajni, aby przychód przedsiębiorcy wynikający z 1 godziny ich pracy przewyższał kwotę $15. W przeciwnym razie jest po prostu niemożliwością, aby pracownicy zachowali swoje stanowiska pracy. Identycznie sprawa ma się z zatrudnianiem maszyn – ich praca zostanie zatrudniona, gdy będą wytwarzały dobra/usługi warte dla konsumentów tyle, że zapłacą oni przedsiębiorcy więcej, niż wynosi koszt utrzymania maszyn.
W każdym przypadku więc, gdy rząd dekretuje sztuczny wzrost ceny jakiegoś dobra, np. pracy, generuje to nieodwracalne straty dla całej gospodarki. Wysokość tych strat wynikających z nieoptymalnego wykorzystania czynników produkcji, wynosi tyle, ile różnica w cenie nowych czynników zatrudnionych po zmianie, a starych, zatrudnianych przed nią...” (Rafał Trabski – Czy płaca minimalna sprzyja postępowi?)

O co chodzi z płacą minimalną? Im więcej pracodawca musi zapłacić pracownikowi tym wyższa składka/podatek trafia z tytułu tej „podwyżki” do Skarbu Państwa. Co się dzieje z miejscami pracy które nie są warte podwyższonych kosztów? Jeśli przestają się opłacać przedsiębiorcy są rzecz jasna likwidowane, albo przechodzą do tzw. „szarej strefy”. Ten naturalny mechanizm (wynikający z prawa tzw. „krzywej Laffera”) nie dotyczy oczywiście tych „miejsc pracy” które utrzymują się z owych podatków i składek (tu prym wiodą wszelkie urzędnicze etaty)… (Odys)

podobne: cynik9: Szwajcarzy odrzucają płacę minimalną. Lewactwo odprawione z kwitkiem. oraz: Efekt płacy minimalnej w Hiszpanii? Stada bezrobotnych kretynów i to: Dobrobyt pracownika jest ściśle związany z sukcesem przedsiębiorcy pracodawcy

polecam również: Tomasz Jaskóła (Kukiz’15) „TO PAŃSTWO ŻYJE NA KOSZT WSZYSTKICH!” i to: Posłowie Kukiz’15 MASAKRUJĄ pomysł ZWIĘKSZENIA PŁACY MINIMALNEJ!

3. Rząd PISu pozwoli bankom ukraść Twoje oszczędności.

„Mija 3-cia rocznica rabunku deponentów na Cyprze, w akcji unijnej zwanej od tamtego czasu „cypryzacją”. Pamięć o tym wydarzeniu jest w narodzie dobra, ale niestety krótka. Świadczy o tym niedawna dyskusja na tym blogu w której dały się słyszeć głosy że może cypryzacja nie była aż takim skandalem jakim była, albo inne które dowodziły że skandal przycięcia depozytu bankowego ” średnio o 7-9%” jest znacznie mniejszy niż przycięcie go o 40%. To oczywiście jest wariantem syndromu sztokholmskiego wg którego należy dziękować rabusiowi za to że ci przestrzelił tylko kolano bo mógł przecież czaszkę. W pokrewnym rozumowaniu w innym wątku dotyczącym Brexitu drogi czytelnik nie widzi związku tego wydarzenia z Polską i domaga się aby zamiast tego pisać o osiągnięciach gospodarczych PiS.

Docenią ją dopiero wtedy gdy osiągnięcia gospodarcze PiS doprowadzą do cypryzacji banku na rogu. Względnie, w przypadku Brexitu, dopiero po niewczasie zrozumieją jaką szansę kraj stracił nie reagując na tektoniczne zmiany w strukturze EU jakie wydarzenie to może spowodować…

…Istotne w tym jest co innego. Nie ma żadnej gwarancji że w kolejnej cypryzacji, być może w wyniku sukcesów gospodarczych PiS-u, unijne gwarancje depozytów będą honorowane gdziekolwiek. Spodziewanie się tego przez niektórych jest skrajną naiwnością. To co wygląda dobrze na papierze w przypadku odizolowanego upadku jednego banku na skutek tzw. gromu z jasnego nieba nie ma zastosowania w wypadku systemowego kryzysu bankowego i seryjnego padu całego szeregu banków, jeden pociągający za sobą drugi. Nie bez powodu przecież EU wcisnęła w gardło opornym rządom dyrektywę „cypryzacyjną”, ustalającą kolejność strzyżenia w cypryzacjach, pardon me, „przymusowych restrukturyzacjach”. Po długim ociąganiu się polski rząd również przepchał mozolnie przez sejm swoje ustawy dostosowujące polskie ustawodawstwo do tego…” (cynik9 – Memento unijnego strzyżenia)

podobne: Informacja warta 3,7 mld Euro, czyli „cypryzacja depozytów bankowych” – DwaGrosze oraz: Inwestycje bezpieczne zdaniem mas oraz zdaniem analityków – DwaGrosze a także: „W krainie deszczowców”: Irlandzkie wychodzenie z recesji. Akcja kredytowa w toku. Cynik9: „bail-in” 

„…20 maja br. Sejm 221 głosami Prawa i Sprawiedliwości uchwalił ustawę o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, w której znajduje się między innymi art. 201 ust. 1, zgodnie z którym Bankowy Fundusz Gwarancyjny może „bez zgody właścicieli oraz wierzycieli podmiotu w restrukturyzacji dokonać 1) umorzenia lub konwersji zobowiązań w celu dokapitalizowania podmiotu w restrukturyzacji; 2) umorzenia lub konwersji zobowiązań przenoszonych do instytucji pomostowej w celu wyposażenia jej w fundusze własne; 3) umorzenia lub konwersji zobowiązań przenoszonych w ramach instrumentu wydzielania praw majątkowych; 4) umorzenia zobowiązań w ramach instrumentu przejęcia przedsiębiorstwa.” Ustęp 2 tego artykułu stanowi, że „umorzenie lub konwersja zobowiązań w celu dokapitalizowania podmiotu w restrukturyzacji jest dopuszczalna w przypadku, gdy w jej wyniku podmiot w restrukturyzacji spełni określone odrębnymi przepisami warunki prowadzenia działalności oraz istnieją uzasadnione przesłanki, że w wyniku restrukturyzacji o której mowa w art. 214, osiągnie długoterminowa stabilność finansową.”

Co z tego wynika? Ano to, że Sejm przeszedł do porządku nad art. 64 ust. 3 konstytucji, stanowiącym, że „własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy I TYLKO W ZAKRESIE, W JAKIM NIE NARUSZA ISTOTY PRAWA WŁASNOŚCI.” (podkr. SM). Umorzenie lub konwersja wierzytelności bez zgody wierzyciela jest naruszeniem istoty prawa własności, do której należy plena in re potestas czyli pełne władztwo nad rzeczą, przysługujące WŁAŚCICIELOWI, z wyłączeniem innych osób. Regulacja te sprzeczna jest również z art. 508 kodeksu cywilnego, który stanowi, że zobowiązanie wygasa, gdy WIERZYCIEL zwalnia dłużnika z długu, a dłużnik zwolnienie przyjmuje. W tej czynności nikt nie może wierzyciela zastąpić i umorzyć wierzytelności w jego imieniu, nawet gdyby bankowi, co to znalazł się w finansowych tarapatach, było to bardzo na rękę. Tymczasem wspomniana ustawa idzie jeszcze dalej, stanowiąc w art. 105 ust. 3, że „prawomocny wyrok sadu administracyjnego stwierdzający wydanie przez Fundusz decyzji z naruszeniem prawa, nie wpływa na ważność czynności prawnych dokonanych na jej podstawie i nie stanowi przeszkody do prowadzenia przez Fundusz działań na jej podstawie, w przypadku gdyby wstrzymanie tych działań stwarzało zagrożenie dla wartości przedsiębiorstwa podmiotu, ciągłości wykonywania zobowiązań, których ochrona jest celem przymusowej restrukturyzacji, stabilności finansowej lub nabytych w dobrej wierze praw osób trzecich, w szczególności osób, które nabyły prawa majątkowe lub przejęły zobowiązania w wyniku decyzji Funduszu o zastosowaniu instrumentów przymusowej restrukturyzacji.”

Skąd ta skwapliwość Sejmu do ochrony interesów bankowych nawet kosztem ochrony własności i prawa obywateli do sądu? Okazuje się, że wynika to z konieczności dostosowania polskiego prawa do dyrektyw Unii Europejskiej, a konkretnie – do dyrektywy z 15 maja 2014 roku, bo za opóźnienia w jej implementacji Unia Europejska „surowe głosi kary”. Mamy więc osobliwą sytuację, że za zasłoną spektakularnego sporu o Trybunał Konstytucyjny, gdzie zarówno rząd, jak i prezes Jarosław Kaczyński ma możliwość pokazania całej Polsce, jak to stawia czoło unijnym mandarynom w rodzaju Fransa Timmermansa i broni suwerenności – otóż za zasłoną tego spektaklu rząd pani Beaty Szydło w podskokach realizuje banksterskie dyrektywy. W takiej sytuacji lepiej rozumiemy przyczyny, dla których, mimo gromkich pohukiwań o obronie suwerenności, jakoś nie słychać o uchyleniu podpisanej 24 stycznia 2014 roku przez prezydenta Komorowskiego ustawy nr 1066 o bratniej pomocy. Może ona przydać się jak znalazł, kiedy trzeba będzie konfiskować depozyty i otoczyć banki kordonem żandarmów, chroniących je przed naporem zdesperowanych wierzycieli.

Jakby tego było mało, to na deser warto przytoczyć relację ze spotkania pana wicepremiera Mateusza Morawieckiego z przedsiębiorcami w Gorzowie Wielkopolskim 30 maja br., którą otrzymałem od pana Rafała Z. Pan Rafał podczas tego spotkania zapytał wicepremiera Morawieckiego o szanse przywrócenia ustawy o działalności gospodarczej, autorstwa Mieczysława Wilczka z brzmieniu z 1 stycznia 1989 roku i oto co usłyszał w odpowiedzi. „Pan premier był do bólu szczery. Zwrócił się do zebranych, aby pokazali mu kraj, gdzie wprowadzono podobne, wolnościowe prawo. Dodał, że takie rozwiązanie, jak to, które obowiązywało w Polsce od 1 stycznia 1989 roku, może działać tylko wtedy, gdy zachodzą rewolucyjne zmiany w warunkach „głębokiej transformacji”. Państwo, które musi zaaplikować sobie 70 procent legislacji z zewnątrz, czyli z Brukseli, nie może pozwolić sobie na ustawę o wolności gospodarczej. Poza tym, po 27 latach od ustawy Wilczka, po 12 latach w UE, w Polsce – kontynuował – jest dużo poukładane. Jest gąszcz sprzecznych interesów różnych grup, co wytwarza konflikt, jak w przysłowiu „złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”. Ponadto – podkreślił premier – Polska nie może wprowadzić ustawy o działalności gospodarczej, wzorowanej na Wilczku, bo wejdzie w głęboki konflikt z UE. Kończąc odpowiedź na moje pytanie, rzucił optymizmem i zadeklarował: „ale będziemy upraszczać”. Zapewne miał na myśli ulżenie przedsiębiorcom, czy coś w tym guście. Wcześniej mówił o tym, skąd Polska weźmie pieniądze na rozwój gospodarczy. No więc weźmie z nowych kredytów, które zaciągnie w zachodnich bankach. To jest tani pieniądz – zaznaczył – bo w zasadzie nieoprocentowany.”

Skoro tak, to lepiej rozumiemy skwapliwość rządu w spełnianiu najskrytszych marzeń banksterów, kosztem ochrony własności, podobnie jak gromkie pokrzykiwania pana prezesa Kaczyńskiego w obronie suwerenności. Tyle naszego, to znaczy – tyle tej całej „suwerenności”, co sobie pokrzyczymy. I na koniec nie mogę oprzeć się przypomnieniu, dlaczego w 2003 roku byłem przeciwko Anschlussowi. Otóż w 1990 roku na zaproszenie UPR przyjechał do Polski prof. Milton Friedman, który spotkał się z parlamentarzystami Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Podczas tego spotkania udzielił rady, która i dzisiaj jest aktualna. Polska – mówił – nie powinna naśladować bogatych krajów zachodnich, bo nie jest bogatym krajem zachodnim. Polska powinna naśladować rozwiązania, jakie bogate kraje zachodnie stosowały u siebie, gdy były tak biedne, jak Polska. Święte słowa – ale w następstwie umowy stowarzyszeniowej ze wspólnotami europejskimi, Polska zaczęła dokonywać recepcji tzw. standardów, to znaczy – zachowywać się, jakby była bogatym krajem zachodnim. Warto porównać postępy w recepcji owych „standardów” ze zwiększaniem się corocznych deficytów budżetowych. Zależność bije w oczy.

Toteż w 2003 roku próbowałem przekonywać, że poza Unią też jest życie i jako przykład podawałem m.in. Szwajcarię. Moi oponenci powiadali wówczas, że Szwajcaria to zły przykład, bo to kraj bogaty. – Owszem, bogaty – odpowiadałem – ale przecież nie dlatego, że zapisał się do Unii, tylko z jakichś innych przyczyn, na przykład – że się mądrze rządzi. No to my też spróbujmy mądrze się rządzić, zamiast robić sobie iluzje, ze Unia sypnie złotem i znowu będzie, jak za Gierka. Warto to przypomnieć zwłaszcza dziś, kiedy to w ostatnim referendum Szwajcarzy większością prawie 79 procent głosów odrzucili komunistyczny pomysł wprowadzenia „dochodu gwarantowanego”, czyli 2500 franków miesięcznie „od państwa” dla każdego. U nas – odwrotnie; iluzja zwyciężyła i zwycięża, a deklaracja pana wicepremiera Morawieckiego w Gorzowie pokazuje, że rzeczywiście znowu może być, jak za Gierka – zwłaszcza pod koniec „przerwanej dekady”.” (Stanisław Michalkiewicz – Będzie jak za Gierka?)

podobne: Independent Trader: Bail in – uporządkowana likwidacja banków. Czy Twoje pieniądze są bezpieczne w bankach w Polsce? Jak zabezpieczyć kapitał przed oczekiwanym krachem na rynkach finansowych  i to: „Eurokołchoz” – Złodzieje tracą wiarygodnośc ale ciągle im mało! oraz: Bezpiecznie „jak w banku”? Już nie! a także: UE – Za kłopoty banków zapłacą ich udziałowcy i wierzyciele (oraz podatnicy i depozytariusze) polecam również: Stanisław Michalkiewicz: Pogrobowcy Hilarego Minca czyli… Wilczek kontra „prawdziwa prawica”. i jeszcze: Co sie stało sie na Cyprze?… i co dalej?

4. Tak Zwany „Bezwarunkowy dochód gwarantowany”.

„…Szwajcarzy jako jeden z nielicznych narodów doskonale zdają sobie sprawę, że prawdziwy wolny rynek (nie mylić z monopolami) oraz ograniczony udział rządu przekłada się na dobrobyt społeczny, dzięki czemu kilka miesięcy temu opowiedzieli się przeciwko wprowadzeniu płacy minimalnej. W zeszły weekend zagłosowali także przeciwko wprowadzeniu bezwarunkowego dochodu gwarantowanego, do czego w dużym stopniu przyczyniła się świadomość, że jeżeli rząd ma Ci coś dać, to w pierwszej kolejności musi zabrać z podatków przynajmniej półtora raza tyle

…Wysokość zasiłków, szczególnie w przypadku licznej rodziny sprawia, że nikt z nich nie myśli o pracy, rozwoju czy o edukacji dzieci. Model rodziny żyjącej z socjału przechodzi z pokolenia na pokolenie. Podobnych przykładów zresztą nie trzeba szukać daleko. W ostatnim czasie w polskich mediach aż huczy nt. rodziców przepijających zasiłki otrzymywane w ramach programu 500 +.

Zupełnie inaczej podchodzi się do pieniędzy zarobionych, a inaczej do tych otrzymanych od państwa. Jeżeli przez miesiąc ciężko pracujemy na nasze wynagrodzenie to szanujemy pieniądze. Zasiłki natomiast wielu traktuje na zasadzie „łatwo przyszło, łatwo poszło”.

…Nigdy, ale to przenigdy nie możemy zapominać, że na każde świadczenie, które otrzymujemy od rządu musimy się w pierwszej kolejności sami złożyć...

Największą patologią dzisiejszego świata jest wszechobecny socjalizm połączony z dyktaturą korporacji, z czego zdaje sobie sprawę mniej niż 5% społeczeństwa. W większości „zachodnich” krajów udział państwa w gospodarce kształtuje się między 40 – 45%. W zbankrutowanej UE jest to astronomiczne 48%. Za połowę gospodarki odpowiada niewydolne i skorumpowane państwo. W Polsce odsetek ten jest trochę niższy, ale i tak wynosi 41,5%. Rozrośnięty rząd, zbędne regulacje oraz świadczenia socjalne sprawiają, że utrzymanie państwa jest niezwykle drogie. Efekt jest taki, że obywatele muszą oddawać państwu prawie połowę swoich dochodów. W Polsce dzień wolności podatkowej przypada na 11 czerwca. Oznacza to, że w ujęciu rocznym na państwo pracujemy przez prawie pół roku! Dla porównania na początku XX wieku w USA dzień wolności podatkowej przypadał na koniec stycznia. Państwo mogło funkcjonować i funkcjonowało doskonale, utrzymując się z podatków 7-krotnie niższych niż obecnie.

Uzależnienie społeczeństwa od rządowej jałmużny jest jednocześnie tym, na czym politykom zależy. Otrzymując coś od państwa skazujemy się na łaskę i niełaskę rządzących, stając się nowoczesnymi niewolnikami. Władza korumpowała od zawsze. Nie zmienimy ludzkiej natury. Celem nadrzędnym polityków jak i prawdziwych architektów systemu jest kontrola, a tą zapewnia system dystrybucji kapitału…” (Trader21 – Bezwarunkowy dochód gwarantowany)

podobne: O tym jak państwo „opiekuńcze” zamiast pomagać jednostkom zubaża całe społeczeństwo oraz: „Państwo to ja” czyli… Prywatne potrzeby nie wymagają interwencjonizmu demokracji. Konsekwencje demosu na podstawie planów odebrania kreacji pieniądza bankom komercyjnym w Szwajcarii i to: ZnZ: Pod rządami socjalistów aż 84 miliony obywateli UE żyje poniżej progu ubóstwa a także: Do czego potrzebne mi państwo i czemu do wydawania moich pieniędzy?

„Czegoś głupi? Boś biedny. Czegoś biedny? Boś głupi. – głosi popularne porzekadło. Ukazuje ono stosunek wynikania między biedą a głupotą. No dobrze – ale co to właściwie jest głupota? Sięgnijmy do katechizmu, który wprawdzie o głupocie expressis verbis nie mówi, natomiast wspominając o siedmiu grzechach głównych, a więc – najbardziej rozpowszechnionych – na pierwszym miejscu wymienia pychę…

co to właściwie jest, ta pycha? Najłatwiej określić ją przez jej przeciwieństwo, czyli pokorę. Pokora, jak wiadomo, polega na postrzeganiu własnej osoby bez złudzeń, tylko w prawdzie. Jest zatem spełnieniem ideału starożytnych mędrców, którzy zachęcali, by poznać samego siebie. Człowiek pokorny, to innymi słowy człowiek mądry. No a człowiek pyszny? Skoro pycha jest odwrotnością pokory, to człowiek pyszny jest po prostu głupi…

…Czy głupota może być źródłem bogactwa? Wydaje się, że nie – ex nihilo nihil fit, co się wykłada, że z niczego nic nie powstanie. Skoro zatem głupota nie może być źródłem bogactwa, to czy może być źródłem biedy? To już prędzej, chociaż nie zawsze można to natychmiast zauważyć…

Szwajcarzy pokazali, że w większości są mądrzy, bo rozumieją, że „państwo” niczego nikomu dać nie może, a jeśli daje, to tylko to, co wcześniej odbierze. Odbieranie jednemu, żeby dać drugiemu, jest kradzieżą, a jeśli – jak w przypadku państwa – dokonuje się pod przymusem, to nawet kradzieżą zuchwałą. Siódme przykazanie Dekalogu zabrania kradzieży, więc Szwajcarzy udowodnili, że opierają swój system prawny na zasadach etyki chrześcijańskiej, w odróżnieniu od wielu innych narodów, które wprawdzie chełpią się swoim przywiązaniem do chrześcijaństwa, ale jak tylko mogą coś komuś ukraść, zwłaszcza w tak zwanym „majestacie prawa”, to nie przepuszczą takiej okazji. Bo między chrześcijaństwem, a komunizmem jest zasadnicza i nieusuwalna różnica. Chrześcijaństwo mówi: „daj!”, podczas gdy socjalizm i komunizm – „bierz!”…” (Stanisław Michalkiewicz – Czegoś biedny? Boś głupi!)

Wraz ze wzrostem wolności wzrasta poczucie odpowiedzialności – Stanisław Michalkiewicz

polecam również: Poradnik kryzysowy: co zrobić w trudnych czasach?

„…Trzecim filarem cywilizacji łacińskiej jest etyka chrześcijańska, jako podstawa systemu prawnego państwa. Podstawą tej etyki jest uznanie, że każdemu człowiekowi, niezależnie od pozycji społecznej i sytuacji materialnej, przysługują naturalne prawa i pewne minimum godności, jako dziecku Bożemu – a prawo stanowione powinno to respektować. Jak łatwo przekonać się już na podstawie tego pobieżnego przedstawienia, cywilizacja łacińska opiera się na stabilnych podstawach, w przeciwieństwie do społecznych inżynierii. Dlatego też ideologie skoncentrowane na społecznych inżynieriach dążą do unicestwienia cywilizacji łacińskiej. W ulubionej kultowej piosence komunistów śpiewa się między innymi, że „przeszłości ślad dłoń nasza zmiata”. O jaki „ślad przeszłości” tu chodzi? A o jakiż by, jeśli nie o znienawidzoną przez komunistów łacińską cywilizację? Komunizm pozostaje w głębokiej i nieusuwalnej sprzeczności z łacińską cywilizacją. Nie uznaje bowiem obiektywnego charakteru prawdy, ponieważ kieruje się „mądrością etapu”. Nie uznaje zasad prawa rzymskiego, bo jest wrogiem własności. Wreszcie, nie uznaje etyki chrześcijańskiej, ponieważ forsuje walkę klas. Niektórzy durnie, również utytułowani, dopatrują się podobieństw między chrześcijaństwem i komunizmem. Ale żadnych podobieństw między chrześcijaństwem a komunizmem nie ma. Najlepiej widać to właśnie na przykładzie podejścia do nierówności społecznych. Chrześcijaństwo mówi: „daj!”, podczas gdy komunizm judzi: „bierz!” Warto o tym pamiętać zwłaszcza dzisiaj, kiedy to bardzo wielu poczciwców duraczonych jest przez grandziarzy, uwijających się wokół ugruntowania w opinii publicznej przekonania o bezalternatywnym charakterze nieubłaganego postępu…

chociaż strategia się zmieniła, to cel rewolucji komunistycznej się nie zmienił; jej celem jest wyhodowanie człowieka sowieckiego, który tym się różni od normalnego człowieka, że wyrzekł się wolnej woli. Z tego powodu człowiek sowiecki nie może żyć w normalnym świecie, bo w normalnym świecie codziennie trzeba dokonywać samodzielnych wyborów, a tej umiejętności on się nie tylko wyrzekł, ale nawet ją znienawidził. Dlatego drugim celem rewolucji komunistycznej jest stworzenie człowiekom sowieckim sztucznego środowiska, w którym mogliby żyć, w postaci państwa totalitarnego. Charakteryzuje się ono m.in. tym, ze nie toleruje żadnej władzy poza własną, a więc np. władzy rodzicielskiej, władzy religijnej, czy wreszcie – władzy właściciela nad rzeczą…” (Stanisław Michalkiewicz – Zielony i czerwony daje brunatny)

5. Moralność rządowych „programów socjalnych” (na przykładzie „500+”).

Moralność… „gr. ethos − obyczaj, zwyczaj; łac. moralitas – obyczajność – ogólny obowiązek, który narzuca się człowiekowi w jego relacjach z drugimi, z sobą samym i z przyrodą; wymaganie, które – w przeciwieństwie do prawa – jest wyzwaniem, a w odróżnieniu od obiegowego zwyczaju i społecznego obyczaju, nie obowiązuje jedynie ze względu na sankcje społeczne, ale z tej racji, że skierowuje się do człowieka jako bytu rozumnego i wolnego. Człowiek, stosujący się do tych wymagań, działa dobrze; gdy zaś wykracza przeciw nim, czyni zło. Jest on poddany uwarunkowaniom biologicznym, psychologicznym i socjokulturalnym; nie są one jednak jego determinacjami. W miarę jak je uobiektywnia, poznaje albo na nowo poznaje, osądza lub za nie odpowiada, odrzuca albo próbuje zmienić, realizuje się jako byt moralny.”

„…Nam dziś wszędzie wmawiają „nie oceniaj” . A jak w takim razie się uczyć w tej szkole życia skoro nie mamy sobie ustalać kryteriów jakichś zdarzeń czy postępków? Myślę, że niuans tkwi w „nie potępiaj” – a to już całkiem co innego. Mam prawo ocenić wszystko- czy to swoje działania czy to czyjeś inne. Całkiem osobną sprawą jest w jaki sposób podchodzę … głównie do ludzi, których postępowanie oceniam ( bo tego dotyczył wymazany komentarz). Wiele razy już w necie pisałem, że jest subtelna różnica w powiedzeniu „jesteś głupi” a „głupio postąpiłeś”. To pierwsze daje piętno na człowieka – dołuje i nie daje możliwości rozwoju (choć tak naprawdę bez obłudy to też może być- dziś jesteś głupi ale jutro masz szansę zmądrzeć).  No w każdym razie powiedzenie „głupio postąpiłeś” daje nam konkretny materiał do pracy bo wskazuje na konkretną czynność- daje szansę wyciągnięcia wniosków. A jeśli jasne jest, że traktuję wszystkich wraz ze sobą jako uczniów w szkole życia to oczywiste jest, że traktuję to jako jedną z lekcji- postępuję adekwatnie do sytuacji itp.

Natomiast takie ogólne „nie oceniaj”- zakaz absolutny plącze ręce czy też nogi (albo język- rodzaj knebla), nie daje żadnej możliwosci ruchu. Koniec- nie oceniaj!- no żesz kurka wodna ! „taki już jestem i mnie nie oceniaj”-  to się do cholery zmień!! Te kneble „nie oceniaj” stosują lenie duchowe. Ja kiedyś pobłażałem temu a dziś gnam tego typu osoby.

…osoby żądające od nas „nie oceniaj”chcą uporczywie kontynuować z nami relacje NA SWOICH WARUNKACH. Ja się nie „wcinam” w jego/jej życie – chcesz to sobie tak żyj ale beze mnie, chcesz usłyszeć co ja na ten temat myślę to proszę , nie chcesz też twój wybór. Ważne dla mnie, że ja kontynuować takich układów nie zamierzam. I tu pojawia się:”JAK TO???” ( w domysle: taka wspaniała propozycja, ja jestem taki wspaniały/a – jak można odrzucić takie „dobro”?) Wyłazi skrywany egoizm, dziecinada, niemowlęctwo duchowe w dorosłym życiu sprytnie pokryte rozmaitymi sztuczkami i manipulacją,

A dlaczego to niby nie wolno na forum wpisać swojej oceny jakichś postaw i wzorców życiowych? Tym bardziej, że nie są skierowane do nikogo personalnie…” (michalxl600 – Nie oceniaj)

Jakiś czas temu toczyłem spór o ocenę moralną kradzieży (jakim jest program 500+ obecnej partii rządzącej) z ludźmi którzy uważają się za prawicowców poważających etykę chrześcijańską, ale nie widzą niczego złego w tym że ktoś (władza) pod pozorem „prawa” i pod przymusem grabi dobro jednych obywateli by dać je innym pod pewnymi warunkami, które według owej władzy uprawniają ją do tego rodzaju „interwencji”.

Dłuuuugo próbowałem „zmusić” dyskutantów do jednoznacznej odpowiedzi na pytanie czy tego rodzaju kradzież (maskowaną pod różnymi szczytnymi hasłami jak „redystrybucja” albo „wyrównywanie szans”) jest złem czy też nie, i czy godzi się w jakimkolwiek wypadku ją usprawiedliwiać. Nikogo przy tym personalnie nie nazwałem złodziejem. Wobec jednej z osób użyłem natomiast określenia manipulant, kiedy zamiast odpowiedzieć mi na wyżej wspomniane pytanie wprost, osoba ta uwarunkowała prawo do oceny  moralnej programu „500+” od posiadania przeze mnie dzieci. Jakbym bez spełnienia tego „warunku” nie miał prawa nazywania patologii po imieniu. Najbardziej poraża fakt że ta osoba (i nie tylko ona) uważała jednocześnie konieczność istnienia zasad moralnych (takich jak nie kradnij, nie pożądaj cudzej rzeczy) jako obiektywnego dobra służącego prawidłowemu rozwojowi społecznemu. Pozostaje pytanie na co komu jakiekolwiek zasady (tudzież publiczne identyfikowanie się z nimi) skoro jednocześnie publicznie i z premedytacją relatywizuje się ich sens i cel. Nie rozumiem też dlaczego osoby uprawiające tego rodzaju „ekwilibrystykę ideologiczną” (zaprzeczające przy tym samemu sobie) obrażają się i czują się personalnie atakowane kiedy zwróci się im na to uwagę.
Uważam że pobłażanie i puszczanie oka do takich postaw (a nie samych ludzi bo człowiek zawsze może się zmienić – byle na dobre) w imię „dobrosąsiedzkich stosunków”, lub tzw.”pragmatyzmu” według którego „jeśli dają to trzeba brać” (co było m.in. jednym z „argumentów” mających usprawiedliwić wspomnianą inżynierię społeczną) to współudział w szerzeniu zła. Wyłapywanie i nazywanie po imieniu  tego rodzaju manipulacji to po prostu obowiązek każdego kto uważa się za osobę „moralną” i deklaruje konieczność istnienia w relacjach międzyludzkich pewnych elementarnych i obiektywnie dobrych zasad. Nie potępiam ludzi! Bo po pierwsze nie jestem w stanie nikogo skazać na takie potępienie, a po drugie nie wykazuję nawet takich aspiracji. Logiczne zestawienie słów/czynów z zasadami na które w końcu pewne osoby SAME się powołują to nie jest potępianie ani wywyższanie się… (Odys)

„Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją”  (Mahatma Gandhi)

PodziemnaTV – Robią nas w konia: Prezydent Duda o 500+ państwo coś wreszcie daje a nie zabiera #149 oraz: Niższe zarobki Polaków w Polsce niż za granicą #152 (czyli skąd się bierze bogactwo)

podobne: PIS lepszy od POprzedników… w zadłużaniu Polaków. O jakim „zwrocie z inwestycji” mówią piewcy programu „500+”? Niesprawiedliwość redystrybucji i społeczna funkcja własności prywatnej. oraz: Czy „500 zł na dziecko” to polityka prorodzinna czy też marnowanie pieniędzy rodziny? Dzieci rodzą się z miłości a nie z pieniędzy!

Frederic Bastiat (ekonomia, przewidywalność, skutki, zysk, strata)

Reklamy

Fryderyk Bastiat: „Co widać i czego nie widać”. Demobilizacja czyli zatrudnienie publiczne (zysk czy strata?)


DEMOBILIZACJA

„Z narodami jest jak z ludźmi. Muszą zdecydować, czy cena, jaką płacą za zaspokojenie potrzeby nie jest zbyt wysoka. Dla narodu niebezpieczeństwo jest dobrem najważniejszym. Jeżeli trzeba w tym celu utrzymywać pod bronią sto tysięcy ludzi i wydawać sto milionόw, to trudno. Nie mam nic przeciwko [temu] i nie o tym piszę. Czynię to zastrzeżenie, by nie być opacznie zrozumianym.

Pewien deputowany zaproponował zmniejszenie armii o sto tysięcy ludzi, by ulżyć podatnikom. Gdyby odpowiedź brzmiała: “Ci ludzie i wydawane miliony są niezbędne dla bezpieczeństwa narodu. To ofiara, bez ktόrej państwo byłoby rozrywane przez zwaśnione frakcje i najechane z zewnątrz” – nie miałbym nic do powiedzenia na ten temat. Stwierdzenie powyższe może być prawdziwe albo fałszywe, nie zawiera jednak ekonomicznej herezji. Herezja zaczyna się, kiedy ofiarę prόbuje przedstawić się jako korzyść, bowiem przynosi komuś zyski. O ile się nie mylę, autor propozycji nie zdążył zejść z mόwnicy, kiedy pojawił się inny deputowany. “Zwolnić sto tysięcy ludzi! O czym pan mόwi? Co się z nimi stanie? Z czego będą żyli, czy starczy dla nich pracy? Nie wie pan, że wszędzie jej brakuje i wszystkie posady są w niebezpieczeństwie? Chce pan wzmόc konkurencję i obniżyć płace? W czasie, kiedy tak trudno zarobić na życie, czyż nie jest wielkim szczęściem, że państwo daje na chleb stu tysiącom? Co więcej, niech zważy pan na ilość wina, ubrań i broni zużywanych przez armię. Daje ona pracę wielu fabrykom i niezliczonym dostawcom wokόł garnizonόw, jest ich wielkim dobroczyńcą. Czy nie wzdraga się pan na myśl o zniszczeniu całego tego ogromnego przemysłu?”Dyskusja owa zakończyła się utrzymaniem stanu armii, bez wspominania o potrzebach obronności, a jedynie ze względόw ekonomicznych. 

Argumenty te odrzucam. Sto tysięcy ludzi, kosztujących podatnika sto milionόw, żyje i pozwala żyć swym dostawcą: t o w i d a ć . Lecz pieniądze te, wychodząc z kieszeni podatnika, pozbawiają jego i jego dostawcόw wszystkich płynących z nich pożytkόw: t e g o n i e w i d a ć . Oszacujcie, policzcie i powiedzcie, gdzie tu korzyść dla ogόłu? Ja, ze swej strony, powiem wam gdzie s t r a t a .

Aby rzecz uprościć, mόwmy o jednym człowieku i tysiącu frankόw. Jesteśmy w miejscowości A. Odbył się pobόr, wojsko zabrało mężczyznę, a poborcy tysiąc frankόw. Mężczyznę i pieniądze przewieziono do Metz, by pozwolili zarabiać innym przez rok. Jeżeli patrzycie jedynie na Metz, macie po stokroć rację. Dla tego miasta sytuacja to bardzo korzystna. Lecz kiedy zwrόcicie wzrok także na miejscowość A, osądzicie rzecz inaczej. Ujrzycie bowiem, jeżeli nie jesteście ślepi, że A straciło robotnika, tysiąc frankόw jego zapłaty, całą jego pracę i aktywność. Na pierwszy rzut oka wydaje się, iż wszystko się rόwnoważy. Co działo się w A, przeniosło się do Metz i to cała zmiana. Ale oto gdzie jest strata. W A człowiek narzekał i pracował – był robotnikiem. W Metz robi zwroty w przόd i w tył – jest żołnierzem. Pieniądze w obu przypadkach krążą tak samo, lecz w pierwszym mamy trzysta dni pożytecznej pracy, a w drugim trzysta dni zajęcia bezużytecznego, zakładając cały czas, że część armii nie jest już konieczna dla bezpieczeństwa publicznego. Przychodzi demobilizacja.

Pokazujecie sto tysięcy robotnikόw, konkurencję na rynku pracy i nacisk na obniżenie płac. To widzicie. Jednak nie widzicie, że odsyłając do domόw sto tysięcy żołnierzy, nie niszczymy stu milionόw, lecz zwracamy je podatnikom. Nie widzicie, że wraz ze stu tysiącami robotnikόw, pojawia się sto milionόw, aby ich opłacać, że środek zwiększający p o d a ż pracy jednocześnie zwiększa na nią p o p y t . Wynika stąd, iż przewidywana przez was obniżka 5 wynagrodzeń nie nastąpi. Nie widzicie, że zarόwno po, jak i przed demobilizacją jest w kraju sto milionόw dla stu tysięcy, lecz przed – kraj płaci im za bezczynność, po – za pracę. Nie widzicie wreszcie, że czy podatnik daje pieniądze żołnierzowi za nic, czy robotnikowi za usługę, krążą one tak samo. Jednak w drugim przypadku jest wykonana pewna praca, w pierwszym nie otrzymuje nic w zamian. Rezultatem dla narodu jest czysta strata. Sofizmat przeze mnie tutaj zwalczany, nie ostoi się, gdy sprόbujemy wyciągnąć z niego ostateczne konsekwencje. Gdyby, zważywszy wszystkie korzyści i straty, okazało się, iż z y s k i e m d l a n a r o d u jest zwiększenie armii, dlaczegόż nie zaciągnąć pod sztandary wszystkich sprawnych obywateli?„…

źródło: „Co widać i czego nie widać”

poprzednio: Fryderyk Bastiat: Rozbita szyba czyli „zysk” z destrukcji.

podobne: Najwyższy Czas!: „Słońce Peru przypala wszystkich prócz kasty urzędników”… Nie daj sobie wmówić że „ONI” są potrzebni. oraz: „Za rządów Tuska przybyło całe miasto urzędników wielkości Pułtuska lub Wieliczki!” i to:  Socjalizm po POlsku: „Armia urzędników wyrosła na śmieciach” a także: „Dziel i rządź!” – nagrody urzędników.  polecam również: ofeR-rma w urzędach bezrobocia – bez znaczenia dla rynku pracy

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

polecam również:

Historyczny ruch ECB. Ujemne stopy procentowe pomagają zadłużonym na hipotekach. Kondycja gospodarki Australii. Zatrudnienie w USA. Globalna prognoza ekonomiczna.


Ujemne stopy procentowe w Eurolandzie pomogą zadłużonym na mieszkania nad Wisłą. I to bez względu na to, czy spłacają kredyty w euro, franku czy w złotym. Już dziś każdy z nich ma ratę o grosze lub nawet złote niższą niż jeszcze na początku tygodnia.

Bezprecedensowa decyzja Europejskiego Banku Centralnego o obniżeniu depozytowej stopy procentowej do -0,1 proc. oraz głównej stopy procentowej z 0,25 proc. do 0,1 proc. już przełożyła się na spadek EUROIBOR-u. Stawka ta poza marżą decyduje o oprocentowaniu kredytów w euro, a w Polsce spłaca je 113,2 tys. klientów zadłużonych na mieszkania, nie licząc całej rzeszy przedsiębiorców. Gdy w czwartek EURIBOR 3 M wynosił 0,3 proc. w piątek spadł do 0,292 proc. i będzie się obniżać dalej. Ale to nie topniejący EUROIBOR będzie głównym powodem obniżki kosztów obsługi kredytu. Największym prezentem zarówno dla spłacających kredyty w euro jak i we franku będzie umocnienie złotego (PLN_I74.0546 +0.19%News).

Sprzyjała temu różnica między stopami procentowymi w strefie euro – główna stopa 0,1 proc., w Polsce -2,5 proc. Na dodatek wzmocnieniu złotego pomaga też tempo rozwoju naszej gospodarki, gdy nad Wisłą możemy po I kwartale chwalić się 3,4 proc. wzrostu PKB, najlepszym wynikiem od I kw. 2012 r. to w Eurolandzie EBC już koryguje prognozę tegorocznego wzrostu z 1 do 0,7 proc.

Nic dziwnego, że w takich warunkach euro osiągnęło najniższe notowania od 13 miesięcy, dzisiejszy średni kurs euro w NBP – to 4,1211 zł. Utrzymanie się takiego stanu, ewentualnie spadek poniżej 4,1 zł to dobre wieści dla spłacających kredyty w euro. Średnia notowań z minionych 12 miesięcy przekracza bowiem 4,2 zł. Tymczasem dla klienta, który pożyczył w połowie 2010 r. w euro 300 tys. zł, z marżą 2,8 proc. rata wynosi dziś ok. 330 euro, co oznacza, że euro kupione o 10 gr. taniej daje 33 zł oszczędności na miesięcznej racie.

Również dobrze nie zachowuje się CHF, ale i tak jest nieźle. Frank zbliżył się do niskich notowań ze stycznia tego roku, kiedy to kosztował 3,36 zł. Obecnie w NBP jest po 3,385 zł o 5 groszy drożej niż w czwartek, ale i o 5 gr. mniej niż w środę. Pamiętający franka po 2 zł, nie wzdychają jeszcze z zachwytu, jednak po uwzględnieniu średniej notowań z ostatnich 12 miesięcy – 3,427 zł z pewnością zauważą różnicę. Rata 300 tys. zł kredytu we franku zaciągniętego w połowie 2008 r., apogeum popularności, to dziś 488 franków, co oznacza, że każde 5 gr. na franku mniej pozwoli zapłacić ratę niższą o 24 zł. Mowa tu o oszczędnościach 580,5 tys. gospodarstw domowych, bo tyle według Komisji Nadzoru Finansowego spłacanych było kredytów we franku na koniec 2012 r.

Przy niskim oprocentowaniu kredytów walutowych to właśnie cena euro czy franka ma decydujący wpływ na wysokość raty. I wszelkie wahania przypadające na czas spłaty raty, przekładają się na nią od razu. W przeciwieństwie do aktualizacji stawki WIBOR, EUROIBOR, czy LIBOR, na którą zazwyczaj trzeba czekać kilka miesięcy. Banki zmieniają jej poziom przeważnie na koniec lub na początek kwartału kalendarzowego, albo co trzy miesiące licząc od momentu podpisania umowy kredytowej. I to czasami pod warunkiem, że zmiana osiągnęła pewien minimalny pułap.

Co do zaangażowania klientów indywidualnych w kredyty walutowe, to 2012 r. zarówno jeśli chodzi o euro jak i franka sytuacja szczególnie się nie zmieniła, bo banki właściwie zaprzestały udzielania kredytów w walutach obcych. W 2013 r. w wartości nowej sprzedaży kredyty walutowe nie przekroczyły 1 proc. Na dodatek zgodnie ze zmienioną Rekomendacją S, od lipca banki będą miały już całkowity zakaz pożyczania w innej walucie niż dochody klienta.

Na nowej sytuacji uda się też skorzystać obsługującym złotowe kredyty mieszkaniowe. Ich suma jest obecnie największa. Na koniec kwietnia zadłużenie w PLN na mieszkania wyniosło 174,3 mld, podczas gdy w CHF 135,4 mld zł, w EUR 30,9 mld zł, a w pozostałych walutach 2,5 mld zł.

Różnica stóp procentowych pomiędzy Polską a eurolandem będzie wywierała presję na Radę Polityki Pieniężnej i skłaniała ją do dalszych cięć i tak niskiego oprocentowania. Delikatne sygnały takiej ewentualności już ze strony RPP się pojawiły, choć jej przewodniczący i prezes NBP – Marek Belka, zastrzegł, że nie należy jego słów traktować jako zapowiedzi obniżek. Decydujące znaczenie dla dalszych ruchów RPP będzie miała publikowana w lipcu prognoza inflacji oraz wzrostu gospodarczego. Ale inwestorzy prognozujący wysokość 3-miesięcznej stawki WIBOR już są przekonani, że spadnie ona w najbliższych miesiącach do 2,5- 2,55 proc. z obecnych 2,7 proc. WIBOR na działania EBC zareagował zresztą od razu, po tym jak w czwartek wynosił 2,7 proc. w piątek było to 2,69 proc. Im większe będzie prawdopodobieństwo spadku stóp procentowych tym szybciej zobaczymy to w wysokości WIBOR-u, który to zawsze z w yprzedzeniem reaguje na działania RPP.

Co oznacza przewidywany przez inwestorów WIBOR 3M na poziomie 2,5 proc.? Przy 30-letnim kredycie w wysokości 300 tys. zł i marży 1,7 proc. rata spadnie z 1503 zł do 1467 zł. Zmiana nie jest spektakularna, ale zawsze to w kieszeni kilkadziesiąt złotych więcej niż mniej.

(Halina Kochalska – Open Finance)                       …źródło: stooq.pl

70. rocznica lądowania aliantów w Normandii to tzw. D-Day. W kontekście wydarzeń tego tygodnia nazwa ta nabiera nowego znaczenia, ze względu na działania EBC. Wydarzeniem mijającego tygodnia, które również przejdzie do historii była bowiem czwartkowa obniżka stóp procentowych oraz konferencja prasowa Mario Draghiego. Stąd nazwę D-Day można rozwinąć do Draghi-Day.(…)

Niemiecki wzrost cen spowolnił do najniższego tempa od ponad 4 lat i wyniósł w maju 0,6 proc r/r. (HICP). Zharmonizowana inflacja w całej strefie euro również wyhamowała bardziej niż spodziewali się tego ekonomiści i ukształtowała się na poziomie zaledwie 0,5 proc. w ujęciu rocznym. Te kolejne dezinflacyjne odczyty skłoniły Europejski Bank Centralny do działania. Właśnie decyzja EBC w sprawie stóp procentowych, a także późniejsza konferencja prasowa z udziałem Mario Draghiego były bez wątpienia wydarzeniami, które wstrząsnęły w tym tygodniu rynkami. Europejskie władze monetarne zdecydowały się powziąć wiele kroków luzujących politykę monetarną. Pierwszym z nich jest obniżka stóp, podstawowej do 0,15 proc. i depozytowej do -0,1 proc. Drugi to wsparcie płynności w sektorze bankowym operacjami ukierunkowanymi LTRO, o wartości 400 mld euro. Nastąpiło również odejście od sterylizacji programu SMP. Co więcej, Mario Draghi dobitnie zaznaczył także, że w przyszłości (i to raczej niedalekiej) możliwe jest przeprowadzenie skupu aktywów. Wydaje się jednak, że wprowadzenie LTRO odkłada możliwość szybkiego wdrożenia QE. Uzasadnieniem dla modyfikacji kształtu polityki są zrewidowane prognozy dynamiki PKB i cen. W 2014 roku tempo wzrostu ma wynieść zaledwie 1,0 proc., a dynamika HICP ukształtować się na poziomie 0,7 proc. r/r. Projekcje z marca zakładały, że wskaźniki przybiorą wartości odpowiednio 1,2 i 1,0 proc. Bardzo ważne jest również to, że w dół zrewidowano inflacyjną prognozę na 2016 rok. Wynosi ona teraz 1,5 proc. wobec marcowych założeń na poziomie 1,7 proc.

USA: ZATRUDNIENIE POWYŻEJ SZCZYTU Z 2008 ROKU

Stopa bezrobocia w maju utrzymała się na prawie 6-letnim minimum, czyli poziomie 6,3 proc. W sektorze pozarolniczym przybyło 217 tys. nowych miejsc pracy. Pozwoliło to na wyjście całkowitego zatrudnienia ponad poziom z początku 2008 roku. Odbudowa rynku pracy trwała zdecydowanie najdłużej w historii powojennych recesji w USA. Stało się tak pomimo, że na słabszy od poprzedniego odczyt wskazywały m.in. wzrost czterotygodniowej średniej liczby wniosków o zasiłek z 312 do 322 tysięcy oraz szczegóły indeksu ISM dla usług. Takie ryzyko dodatkowo wzrosło po niższej od konsensusu wartości indeksu ADP. Co ciekawe payrolle były rewidowane w górę w 19 z ostatnich 20 miesięcy. Pomimo to kwietniowy odczyt został zrewidowany w dół o 6 tys., a więc dopiero po raz drugi w ciągu ponad półtorej roku.

AUSTRALIA: GOSPODARKA W DOBRE FORMIE

We wtorek RBA zdecydował o pozostawieniu głównej stopy procentowej na niezmienionym poziomie 2,5 proc. Jest to już 10 miesiąc z rzędu utrzymywania rekordowo niskiego kosztu pieniądza. Głównym celem obniżki sprzed niemal roku było wywołanie wzrostu konsumpcji a także przeniesienie inwestycji z sektora górniczego do pozostałych. Okazuje się, że operacja ta przebiega bardzo sprawnie. Firmy planują przeznaczyć na CAPEX 137,1 miliardów dolarów australijskich w latach 2014-2015. Prezes RBA powiedział także, że widać stopniową poprawę na rynku pracy, jednak potrzeba jeszcze trochę czasu zanim bezrobocie ustabilizuje się na niskim poziomie.

O dobrej sytuacji w australijskiej gospodarce może świadczyć wycofanie się banku JPMorgan z prognozy zakładającej obniżkę stóp procentowych w sierpniu tego roku. W I kwartale 2014 odnotowała ona najszybsze tempo wzrostu od 2 lat. Bardzo ważny jest także fakt, że inflacja znajduje się pod kontrolą. Wzrost PKB w I kwartale wyniósł 3,2 proc w ujęciu rocznym, a także 1,1 proc. k/k. Głównymi składowymi, które wpłynęły na tak dobry odczyt były: eksport (wzrost o 4,8 proc. k/k), który odpowiedzialny był za 1,1 pkt. proc. przyrostu PKB oraz inwestycje mieszkaniowe (wzrost 4,7 proc. k/k), które dodały 0,2 pkt. proc. do rozwoju gospodarczego.

Dolar australijski jest w tym roku najsilniejszą walutą z grona G10. Zyskał on zarówno wobec dolara, jak i euro około 5 proc. AUD może skorzystać na bezprecedensowej decyzji ECB o obniżeniu stóp centowych, w tym depozytowej do poziomu ujemnego oraz wprowadzenia LTRO. Duży wpływ na to mają rozbieżne drogi zarówno, gospodarek Australii i strefy euro, a także ich banków centralnych. Polityka RBA zmierza w kierunku normalizacji, a ECB wprowadza niekonwencjonalne metody luzowania. Australijska inflacja jest pod kontrolą, natomiast strefa euro zmaga się z postępującą dezinflacją. W końcu, wzrost gospodarczy kraju kangurów jest najwyższy od 2 lat, a gospodarka strefy euro rozwija się w tempie dalekim od zadowalającego. Co ciekawe dolar australijski zyskuje pomimo spadku cen rudy żelaza, czyli głównego eksportowego surowca tego kraju.

(Błażej Kiermasz – DM TMS Brokers SA)                       …źródło: stooq.pl

podobne: Kondycja globalnej gospodarki nadal krucha… Spadek wskaźnika zatrudnienia w USA. oraz: EMS zgodny z konstytucją. Niemcy będą ratować zadłużoną Europę! polecam również: Malutka Belgia ratuje obligacje USA oraz: Szef KE powołał grupę ekspertów ds. uwspólnotowienia długu eurolandu

Punkty niestabilne politycznie, wrażliwe gospodarczo ale i te o wysokim poziomie zaufania – które kraje mogą wspierać lub opóźniać światowy wzrost?”

Euler Hermes przedstawia informację o kierunkach (i zagrożeniach dla) światowego wzrostu gospodarczego, sporządzoną na bazie swojego ostatniego, majowego Przeglądu Ekonomicznego. Zwracamy uwagę na umieszczenie Francji i Niemiec – głównych partnerów gospodarczych Polski wśród rynków obecnie ekonomicznie „wrażliwych”. Prezentujemy także możliwe scenariusze wpływu konfliktu na wschodzie Europy na tempo rozwoju gospodarczego Polski (mniejszy efekt) i strefy euro (większy – co pośrednio uderzyć może w polskich eksporterów).

– Zgodnie z ostatnią globalną prognozą ekonomiczną firmy Euler Hermes, gospodarki najbardziej rozwiniętych krajów nabierają tempa, oczekujemy w 2014 roku wzrostu ich wzrostu o +2,0%, najwyższego od 2010 roku

– Z drugiej strony – pomimo ożywienia wzrostu światowego PKB (+2,9% w 2014 roku) jego tempo pozostanie powolne (poniżej 3% trzeci roku z rzędu) i przeważy ryzyko wystąpienia spadku.

Wielka Brytania (PKB +2,4%) i członkowie strefy euro (+1,0%) kontynuują wzrost, podczas gdy Stany Zjednoczone (+2,8%) jak na razie pozostawały nieco w tyle z powodu wyjątkowo ostrej zimy. Abekonomia jest wciąż źródłem stałego wzrostu w Japonii (+1,2%), chociaż potrzeba większych zmian aby go utrzymać. Gospodarki rozwijające się pozostają głównymi motorami globalnego wzrostu (+4,3% w 2014 roku), ale związane z nimi oczekiwania uległy obniżeniu po gwałtownej rewizji perspektyw wzrostu w Rosji, jak również z powodu spodziewanego spowolnienia wzrostu w Brazylii, w RPA i w Turcji.

DROGA NAPRZÓD – KTO JEST NIESTABILNY, A KTO WRAŻLIWY?

Nowy globalny raport ekonomiczny Euler Hermes zidentyfikował na światowej mapie lokalizację punktów niestabilnych, wrażliwych gospodarczo i o wysokim poziomie zaufania, które razem prawdopodobnie wpłyną na globalną wymianę handlową w perspektywie krótkoterminowej:

Punkty niestabilne w zakresie polityki: Rosja i Ukraina oraz w mniejszym zakresie Turcja pozostają niestabilnymi punktami w zakresie polityki ze względu na ryzyko geopolityczne obciążające ich gospodarkę i potencjalnie występujące negatywne skutki uboczne.

Bez odnoszenia się do możliwego scenariusza rozwoju sytuacji w sferze politycznej pokusić się można o rozważenie kierunku rozwoju sytuacji na wschodzie Europy w sferze gospodarczej. W chwili obecnej sankcje mają przede wszystkim wymiar polityczny (pomijając oczywiście bariery w imporcie mięsa) i spodziewać się można, iż scenariusz utrzymania się takiej sytuacji ma 80% szans na realizację. Tylko 20% szans na realizację przyznać można scenariuszowi eskalacji w kontekście wymiany handlowej wschód-zachód (co zmniejszyłoby wymianę handlową strefy euro z Rosja o połowę). Ale nie tylko wymiana handlowa jest na szali – na sytuację wpływ mają również przepływy inwestycji (istotnych np. w Holandii), ceny energii, zdolność firm rosyjskich do regulowania swoich zobowiązań (z tytułu importu z UE) oraz ekspozycja (zaangażowanie) kapitałowa banków europejskich w Rosji (istotna np. dla banków austriackich). Skutki odczułaby również Rosja – m.in. poprzez dalsze przyspieszenie odpływu kapitału ze spodziewanych obecnie 120 mld USD w skali rocznej do 200 mld USD a przede wszystkim osunięciem się w recesję (ze spodziewanego obecnie wzrostu PKB +0,7% do spadku o -2,5% na skutek załamania się eksportu o 20% i importu o 15%).

W chwili obecnej – przy zakładanym bazowym scenariuszu rozwoju sytuacji, bez mnożenia dalszych przeszkód w wymianie handlowej polski wzrost PKB będzie zmniejszony o ok. 0,1%, podobnie jak w całej strefie euro. Gdyby sankcje jednak zostały zaostrzone zarówno polski wzrost PKB jak i w strefie euro ucierpiałyby o ok. 0,9% w skali rocznej. W efekcie w Polsce nadal mielibyśmy wzrost gospodarczy na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego lub nawet lepszym, natomiast w krajach strefy euro w przypadku eskalacji konfliktu handlowego z Rosja wzrost gospodarczy byłby zbliżony do zera…co w konsekwencji pośrednio uderzyłoby w dalszej kolejności w popyt na polskie towary, w 75% kierowane przecież na rynek strefy euro.

Punkty wrażliwe w zakresie gospodarki: Brazylia, RPA i w mniejszym zakresie Indie są punktami wrażliwymi w zakresie gospodarki, ponieważ muszą dostosować się do świata, w którym rynki rozwijające się nie są już z definicji „pupilkami” inwestorów. W tej grupie znajduje się również Francja, która musi ponownie przeanalizować swój model biznesowy, oraz Niemcy, które stykają się z wyzwaniem dominujących nacisków deflacyjnych w strefie euro, jak również z silnym kursem euro.

Punkty o wysokim poziomie zaufania: USA i Wielka Brytania są punktami o wysokim poziomie zaufania, ponieważ wzrost uzyskał siłę pociągową. Europa Południowa wykazuje oznaki poprawy perspektyw ekonomicznych i odzyskuje zaufanie po kilku latach bolesnych dostosowań i trudności gospodarczych. Chiny są również członkiem tej grupy, pomimo wyzwań dotyczących zmiany modelu biznesowego, ponieważ występują pozytywne oznaki pomyślnej transformacji.

Różne losy gospodarek rozwijających się: ‚Wrażliwa 10’ przekształciła się w ‚Ulegającą poprawie czwórkę’, ‚Niestabilną piątkę’ i Argentynę

Jak podkreślaliśmy pod koniec zeszłego roku, zdolność gospodarek rozwijających się do przetrwania trudności w dużym stopniu zależy od ich podstaw finansowych. Władze krajowe muszą być wyczulone i elastyczne w zakresie tworzenia polityki kompensującej. Na początku 2014 roku firma Euler Hermes sklasyfikowała kraje rozwijające się według dwóch kryteriów:

– ich wrażliwość w odniesieniu do programu łagodzenia polityki pieniężnej USA, oraz

– ich zależność od eksportu do Chin, tj. spowolnienia wzrostu PKB w Chinach i transformacji ich modelu ekonomicznego.

Powstała w ten sposób lista 10 najbardziej wrażliwych krajów w perspektywie krótkoterminowej, ‚Wrażliwe 10’, obejmuje Argentynę, Brazylię, Chile, Kolumbię, Indie, Indonezję, Meksyk, Filipiny, RPA i Turcję.

Od tej pory jakość polityki gospodarczej i wrażliwość władz na program łagodzenia polityki pieniężnej i podnoszenie ryzyka geopolitycznego w ostatnich miesiącach wykazuje, że niektóre kraje są lepiej przygotowane na burze niż inne. Powstała grupa państw ‚Ulegających poprawie 4’ (Chile, Kolumbia, Meksyk i Filipiny), grupa państw ‚Niestabilnych 5’ (Brazylia, Indie, Indonezja, RPA i Turcja) oraz osobno Argentyna.

PUNKTY NIESTABILNE POLITYCZNIE

Ukraina i Rosja: Krajowy kryzys polityczny nasilił się prowadząc do poważnego konfliktu pomiędzy Ukrainą i Rosją po tym, jak Rosja zaanektowała Krym, co odbiło się na gospodarce obu krajów, ale do tej pory nie wpłynęło znacząco na Europę. Oczekuje się, że wzrost rosyjskiego PKB zwolni do 0,7%, a na Ukrainie w 2014 roku najprawdopodobniej wystąpi głęboka recesja (-3%). Przeważa znaczne ryzyko spadku.

Turcja: Produkcja w 2013 roku okazała się odporna na zawirowania polityczne i niepokoje na globalnych rynkach finansowych. Popyt krajowy był jedyną siłą napędową wzrostu, przy wzroście konsumpcji prywatnej o 4,6%, konsumpcji publicznej o 5,9% i inwestycji o 4,3%. W 2014 roku oczekuje się, że popyt krajowy będzie umiarkowany w wyniku zacieśniania polityki monetarnej i deprecjacji liry tureckiej (TRY). W rezultacie oczekuje się, że w 2014 roku wzrost PKB ulegnie spowolnieniu do 3%.

PUNKTY WRAŻLIWE W ZAKRESIE GOSPODARKI

Francja i Niemcy: Po tym, jak Francja nie spełniła swojego wstępnego celu w zakresie deficytu fiskalnego na poziomie -3% PKB w 2013 roku, nowy premier Francji zapowiedział wiele reform w 2014 roku mających na celu wspieranie konkurencyjności gospodarki oraz siły nabywczej gospodarstw domowych. Jest mało prawdopodobne, aby te środki doprowadziły do szybkiego obniżenia deficytu fiskalnego (prognozy Euler Hermes: -3,9% w 2014 roku i -3,3% w 2015 roku), ale będą wspierać inne kraje strefy euro za pośrednictwem podwyższenia importu. W przeciwieństwie do Francji, model gospodarczy Niemiec obejmuje dobrze rozwijający się i napędzany eksportem przemysł, czego dowodem jest duża nadwyżka na rachunku bieżącym. Jednak ostatni wskaźnik PMI w zakresie danych dotyczących zamówień eksportowych i dane Bundesbanku wskazują na możliwy spadek tempa rozwoju. Niemiecki sektor eksportowy stoi w obliczu wiatru wiejącego w twarz zarówno ze strefy euro (presja deflacyjna), jak i z zagranicy (odnowiona konkurencja ze strony Japonii i USA, których główne sektory eksportowe nakładają się z niemieckimi).

Brazylia: Wcześniejsze doświadczenia wykazują, że organizowanie dużych imprez sportowych nie zawsze wywiera pozytywny wpływ na gospodarkę kraju gospodarza. Nawet, jeżeli Brazylia mogłaby być wyjątkiem, ponieważ jest -gospodarzem trzech mega-wydarzeń sportowych z rzędu, firma Euler Hermes oczekuje, że będzie to miało niewielki wpływ na wzrost w horyzoncie krótkoterminowym i średnioterminowym. Spowolnienie brazylijskiej gospodarki jest głównie spowodowane słabością strukturalną, której nie mogą poprawić wydarzenia sportowe. Chociaż popyt krajowy zyskał w ostatnich latach na połączeniu polityki fiskalnej pobudzającej popyt, na niskim bezrobociu, wzroście płac realnych i masywnym napływie kapitału zagranicznego, inwestycje pozostały na niskim poziomie. Obecnie występuje brak dopasowania pomiędzy dynamicznym popytem krajowym i słabą podażą krajową. Potrzebne są głębokie reformy strukturalne, aby poradzić sobie z brakiem konkurencyjności lokalnego przemysłu, brakami infrastrukturalnymi i ubogim środowiskiem gospodarczym. Oczekuje się, że wzrost pozostanie na niskim poziomie wynoszącym 2,0% w 2014 roku oraz 2,5% w 2015 roku, dużo poniżej wynoszącego 5% rocznego wzrostu sprzed kryzysu.

Indie: Gospodarka hinduska w ciągu ostatnich dwóch lat osiągnęła gorsze wyniki od spodziewanych ze wzrostem PKB na poziomie średnio poniżej +5% w porównaniu z potencjałem wzrostu na poziomie +7%. Ekspansja produkcji została stłumiona słabym popytem krajowym. Wysoka inflacja nadal osłabia siłę nabywczą, ograniczając wzrost konsumpcji prywatnej. Inwestycje uległy spowolnieniu, ze względu na restrykcyjne warunki finansowe i ograniczenie popytu. Eksport netto obniżył się w wyniku podwyższenia importu z powodu wysokich cen surowców (ropa naftowa i złoto stanowią odpowiednio 34% i 8% importu) oraz słabszych od oczekiwanych wyników gospodarczych głównych partnerów Indii, czyli USA i Chin. Od połowy 2013 roku Indie są obserwowane w ramach radaru rynku finansowego i inwestora ze względu na pogarszające się perspektywy gospodarcze oraz wysoki deficyt fiskalny i na rachunkach bieżących. Należy dalej stawiać czoło słabości strukturalnej, ale niektóre kroki we właściwym kierunku zostały już podjęte. Stabilność finansowa (a zatem redukcja w zakresie napływu kapitałów krótkoterminowych) jest jednym z kluczowych priorytetów nowego prezesa Banku Centralnego, Rajana, a obecny rząd zapoczątkował reformy mające na celu zachęcenie inwestorów zagranicznych do inwestowania w kluczowe sektory.

Republika Południowej Afryki: Wzrost PKB pozostanie na przeciętnym poziomie: +2,8% w 2014 roku i +3,5% w 2015 roku, z ryzykiem spadku. Polityka monetarna pozostanie restrykcyjna, aby chronić randa i rezerwy międzynarodowe, ceny złota są niskie, a napięte stosunki pracy ograniczają produkcję w niektórych kluczowych sektorach, szczególnie w zakresie wydobycia platyny. Brak elastyczności strukturalnej pozostaje źródłem problemów, obejmując wysoki stopień bezrobocia, dużą nierówność przychodów, niski poziom dostarczania usług, trudne relacje przemysłowe oraz deficyty fiskalne i na rachunkach bieżących.

PUNKTY O WYSOKIM POZIOMIE ZAUFANIA

Stany Zjednoczone: Na większości obszaru USA wystąpiła rekordowo zimna i śnieżna zima, co spowodowało duże spowolnienie gospodarcze. PKB wzrósł zaledwie o 0,1% w stosunku rocznym za I kwartał 2014 roku. Jednak trudna zima również przygotowała scenę do odbudowania aktywności gospodarczej wiosną, co pomoże zwiększyć PKB w II kwartale i prawdopodobnie popchnie wzrost PKB za cały 2014 rok do poziomu 2,8% – wciąż poniżej trendu światowego, ale lepiej niż 1,9% w 2013 roku. Produkcja wydaje się gotowa do znacznego ożywienia, ponieważ koszty zatrudnienia nadal spadają; zatrudnienie w produkcji wzrastało w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy. Bank Rezerwy Federalnej prawdopodobnie całkowicie zakończy swój program łagodzenia polityki pieniężnej do końca 2014 roku, ale pozostaje wysoce przystosowawczy ze względu na znaczne ilości nadmiaru rezerw płynnych, które mogą zostać wykorzystane w gospodarce.

Chiny: Wzrost chińskiego PKB okazał się w 2013 roku wytrzymały, rosnąc na podobnym poziomie jak w poprzedzającym roku (+7,7%). W 2014 roku przewiduje się niewielki spadek do poziomu +7,5%, co jest związane z trwającą transformacją gospodarczą mającą na celu uzyskanie wzrostu PKB w wyniku popytu krajowego. Przekształcenie rozpoczęło się i pozytywne oznaki już są widoczne. Po pierwsze, rząd przeszedł z podejścia skoncentrowanego ściśle na bieżącym wzroście do bardziej zrównoważonego, mając jednocześnie na celu tworzenie miejsc pracy, stabilność cen i wzrost gospodarczy. Po drugie – wzrost rynku konsumenckiego posiadającego silne podstawy jest faktem. Po trzecie – zachodzi normalizacja warunków finansowych (oddala się groźba bańki kredytowej), po ulepszeniu jakości kredytów oraz redukcji finansowania pozabankowego i pozabilansowego. Kontynuacja wsparcia konsumpcji krajowej przez pożyczki bankowe i tworzenie miejsc pracy oraz dalsze inwestycje w wiedzę i branże o wysokiej wartości dodanej mogą przyspieszyć wzrost długoterminowy.

Europa Południowa i Wielka Brytania: Po kilku latach bolesnych zmian oraz głębokiego kryzysu finansowego i państwowego kraje Europe Południowej w końcu powracają na ścieżkę wzrostu, głównie dzięki poprawie w zakresie eksportu w wyniku korzyści uzyskanych z konkurencyjności. W połączeniu z trwającymi zmianami fiskalnymi, reformami strukturalnymi i dzięki zmniejszeniu apetytu inwestorów na rynki rozwijające się, został uzyskany masowy powrót zaufania, a zatem wzrost wpływów do portfela i zagranicznych inwestycji bezpośrednich. Jednak nie można wykluczyć krótkoterminowej zmienności, ponieważ pozostaje znaczna wrażliwość gospodarki. Bezrobocie pozostaje na bardzo wysokim poziomie, sektor bankowy wciąż czyści bilans, a długotrwała niska inflacja może zaszkodzić ożywieniu. W Wielkiej Brytanii popyt krajowy pozostaje głównym motorem wzrostu PKB (+2,4%) ze względu na coraz bardziej przyjazne środowisko dla biznesu.

Rada Współpracy Państw Zatoki [Gulf Cooperation Council] (GCC): Kraje GCC posiadają ponad 29% globalnych rezerw ropy naftowej i ponad 23% rezerw gazu. Produkcja sektora węglowodorów była kluczowym czynnikiem wzrostu od 2011 roku do chwili obecnej, gdy standardowe ceny ropy naftowej wyniosły 100 USD za baryłkę lub jeszcze więcej. Przy łącznej populacji na poziomie 49 milionów osób przychody z eksportu ropy naftowej wciąż przyczyniały się do tworzenia silnych rezerw walutowych i akumulacji aktywów finansowych w funduszach państwowych (ich szacowana kwota wynosi 2.250 mld USD). Tego typu rezerwy umożliwiają krajom GCC zwiększenie popytu krajowego za pośrednictwem wydatków państwowych na projekty infrastrukturalne i na cele społeczne. Można więc oczekiwać, że handel z krajami GCC będzie dalej prężenie się rozwijał, szczególnie biorąc pod uwagę poprawę klimatu biznesowego w ciągu ostatnich lat. Wzrost PKB w krajach GCC prawdopodobnie ulegnie podwyższeniu do poziomu lub powyżej poziomu średniej dla regionu (+3,6% w 2014 roku).

(Euler Hermes)                                       …źródło: stooq.pl

podobne: Ekonomiczna prognoza na rok 2014 czyli… pożyjemy zobaczymy. oraz: MFW prognoza dla Polski i światowej gospodarki – będzie słabo. polecam również: Independent Trader: „Hipotetyczne plany bankierów” czyli… wszystko przebiega zgodnie z planem.

Światowa gospodarka

CBOS: w co czwartej polskiej rodzinie osoby bezrobotne.


07.05. Warszawa (PAP) – W co czwartej polskiej rodzinie (25 proc.) są osoby bezrobotne i poszukujące pracy; prawie trzy piąte respondentów (58 proc.) określających się jako bezrobotni pozostaje bez pracy dłużej niż rok – wynika z sondażu przeprowadzonego przez CBOS.

Badanie przeprowadzono pomiędzy 6 a 12 marca oraz 3 a 9 kwietnia 2014 roku, na próbie losowej liczącej łącznie 2126 osób.

Z deklaracji respondentów wynika m.in., że w co czwartej rodzinie są osoby bezrobotne i poszukujące pracy, a blisko jedna trzecia badanych stwierdziła, że doświadczyła bezrobocia w przeszłości. Według autorów sondażu wynik ten wskazuje, że w ciągu ostatniego roku odsetek rodzin bezpośrednio doświadczających bezrobocia zmniejszył się o 4 punkty i powrócił do poziomu z lat 2011-2012. Z kolei bezrobocia nie doświadczyła do tej pory ponad połowa badanych – 56 proc.

Na problem bezrobocia w swoich rodzinach najczęściej zwracają uwagę respondenci o najniższych dochodach – 55 proc. i źle oceniający sytuację materialną swoich gospodarstw domowych – 43 proc. Najczęściej są to robotnicy niewykwalifikowani – 36 proc., ale też prywatni przedsiębiorcy – 33 proc., gospodynie domowe – 33 proc. oraz renciści – 30 proc.

O bezrobotnych w swojej rodzinie częściej mówią też respondenci w wieku od 25 do 34 lat (32 proc.) oraz od 45 do 54 lat (30 proc.), a także badani z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym (31 proc.) oraz mieszkańcy wsi (29 proc.). Jak zaznaczają autorzy sondażu, im wyższy jest status społeczno-zawodowy badanych, poziom ich wykształcenia oraz im lepsze warunki bytu, tym rzadziej deklarują oni występowanie problemu bezrobocia w swoich gospodarstwach domowych.

Z sondażu wynika, że bezrobocie w Polsce niezmiennie ma charakter w głównej mierze długotrwały. Jak wynika z deklaracji respondentów, blisko trzy piąte bezrobotnych (58 proc.) pozostaje bez pracy dłużej niż rok, w tym co szósty (17 proc.) nie ma zatrudnienia od ponad dwóch do pięciu lat, a więcej niż jedna czwarta (29 proc.) nie pracuje od ponad pięciu lat. Wśród tych, którzy deklarują bezrobocie krótsze niż rok, niemal równoliczne są grupy tych, którzy pozostają bez pracy od sześciu do dwunastu miesięcy (13 proc.), od trzech miesięcy do pół roku (15 proc.) i krócej niż kwartał – 14 proc.

Zdecydowana większość bezrobotnych respondentów (66 proc.) przyznaje, że podstawowym źródłem ich utrzymania są dochody uzyskiwane przez innych członków rodziny. Z własnej pracy – głównie dorywczej, a sporadycznie także stałej lub z drobnego handlu – utrzymuje się niespełna jedna trzecia zdeklarowanych bezrobotnych (31 proc.), z oszczędności – 13 proc., świadczenia z opieki społecznej, instytucji charytatywnych oraz Kościoła stanowią podstawowe źródło dochodów dla 14 proc. badanych, a głównie z zasiłku dla bezrobotnych żyje co jedenasty respondent (9 proc.). Z sondażu wynika, że nieliczni respondenci przyznają, że utrzymują się z nieuczciwie zdobytych środków finansowych (1 proc.).

Z sondażu wynika również, że – podobnie jak przed rokiem – ponad trzy czwarte z badanych bezrobotnych chciałoby zmienić swoją sytuację i poszukuje zatrudnienia (twierdzi tak 71 proc.), 6 proc. twierdzi, że już je znalazło.

Niemal jedną czwartą (23 proc.) stanowią natomiast ci zdeklarowani bezrobotni, którzy nie podejmują żadnych działań w celu znalezienia pracy.(PAP)

pru/ bos/ gma/                                …źródło: stooq.pl

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

…pomimo ponad 2 mln.(oficjalnie) emigracji zarobkowej bezrobocie w żaden istotny sposób nie zmniejszyło się. No bo jak ma się zmniejszyć skoro miejsca pracy nie powstają. A jak mają powstawać nowe miejsca pracy skoro fiskalizacja owoców pracy, jak i samej pracy dusi przedsiębiorczość i nie pozwala konkurować na rynku? Ekonomia jest tutaj bezlitosna.

podobne: Polska gospodarka: innowacyjność z importu, wysokie bezrobocie, chiński biznes zainteresowany polską żywnością. oraz: Skuteczniejsza walka z bezrobociem młodych potrzebna od zaraz. Tymczasem nowych miejsc pracy nie przybędzie.

polecam również: 10 lat Polski w UE: nowa polska emigracja i „Święto Szklanych Paciorków” (Ziemkiewicza) oraz: Dobrobyt pracownika jest ściśle związany z sukcesem przedsiębiorcy pracodawcy.

 

Polska gospodarka: Wskaźnik Dobrobytu, Produkcja Przemysłowa. Słabe wyniki górnictwa – Zarząd KW wstrzyma wydobycie.


1. BIEC: Wskaźnik Dobrobytu wzrósł w kwietniu o 1,2 pkt. mdm

17.04. Warszawa (PAP) – Wskaźnik Dobrobytu, odzwierciedlający ekonomiczną kondycję polskiego społeczeństwa, wzrósł w kwietniu o 1,2 pkt. w porównaniu z ubiegłym miesiącem i był to najwyższy jednorazowy wzrost wskaźnika od ponad 3 lat – podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC).

„Wskaźnik ulega poprawie od maja ub. roku, lecz do tej pory jego wzrosty były raczej umiarkowane. Niska inflacja, wzrost wynagrodzeń oraz poprawa na rynku pracy spowodowały tak znaczną w tym miesiącu poprawę ekonomicznej kondycji Polaków. Najsilniej wzrosły wynagrodzenia. Co prawda w stosunku do ich wartości z poprzedniego miesiąca nieco zmalały, ale lutowe dane o wynagrodzeniach podwyższone były wypłatami z tytułu tzw. trzynastek” – napisano w raporcie.

„W nieco mniejszym stopniu poprawia się sytuacja na rynku pracy, wyrażona zmianami w wielkości zatrudnienia. Od jesieni 2012 roku zatrudnienie ulegało stopniowej redukcji, a pod koniec ub. roku stabilizacji. Dopiero w lutym i marcu br. odnotowano wzrost zatrudnienia w relacji do sytuacji sprzed roku” – dodano.

Analitycy BIEC piszą, że do poprawy wskaźnika przyczyniła się również stabilna i niska inflacja.

„Stopniowa poprawa na rynku pracy, wyższe wynagrodzenia oraz niska inflacja zwiększają siłę nabywczą gospodarstw domowych i ich poczucie dobrobytu. Tym samym zwiększa się rola spożycia indywidualnego we wzroście gospodarczym” – napisano. (PAP)

map/ asa/ je/

podobne: Ożywienie gospodarcze na razie tylko w statystyce… Kiedy Polacy odczują poprawę gospodarczą? polecam również: W tym ubóstwie jest metoda czyli… cynik9 o zaletach bycia niedorozwiniętym (gospodarczo)

2. Produkcja przemysłowa w górę, ale poniżej oczekiwań; słabe wyniki górnictwa

17.04. Warszawa (PAP) – Produkcja przemysłowa rozkręca się coraz bardziej, w marcu w ujęciu rocznym wzrosła o 5,4 proc., było to jednak mniej niż przewidywali analitycy. Bardzo dobrze radzą sobie producenci mebli i farmaceutyków; słabe są m.in. wyniki górnictwa.

Główny Urząd Statystyczny podał w czwartek, że produkcja przemysłowa w ubiegłym miesiącu wzrosła o 5,4 proc. licząc rok do roku, a w porównaniu z lutym wzrosła o 9,4 proc. Po uwzględnieniu czynników sezonowych produkcja wzrosła o 5,7 proc. rdr. W pierwszym kwartale była o 4,8 proc. wyższa niż w tym samym okresie przed rokiem.

Dane dotyczące produkcji przemysłowej są jednym ze wskaźników, dzięki którym można prognozować zmiany PKB. Eksperci spodziewali się, że czwartkowy odczyt potwierdzi, iż nasza gospodarka radzi sobie coraz lepiej. Analitycy przewidywali wzrost o 6,5 proc. rdr. Marcowy wynik jest zatem sporo niższy od przewidywań, ale wciąż najwyższy w tym roku. W lutym dynamika produkcji przemysłowej wynosiła w ujęciu rocznym 5,3 proc, natomiast w styczniu 4,1 proc.

„Marcowe wyniki przemysłu są nieco lepsze od tych, z jakimi mieliśmy do czynienia w lutym, ale wyraźnie gorsze od oczekiwań. Należy liczyć się z tym, że na aktywność przedsiębiorstw wpływa sytuacja na Ukrainie” – ocenił w komentarzu Dyrektor Biura Polskiego Związku Funduszy Pożyczkowych Piotr Rogowiecki.

W porównaniu do ubiegłego roku wzrost odnotowano w 22 spośród 34 działów przemysłu. Największy wzrost, o ponad 33 proc., dotyczy producentów cementu, ceramiki, szkła, wapna i betonu. Ponad 21-procentowy wzrost odnotowali producenci wyrobów farmaceutycznych i mebli, a ponad 18-procentowy wzrost dotyczy maszyn i urządzeń.

Według wstępnych danych produkcja budowlano-montażowa, obejmująca roboty o charakterze inwestycyjnym i remontowym, zrealizowana przez firmy powyżej 9 osób, była w marcu o 17,4 proc. wyższa niż w marcu 2013. Budowlanka radzi sobie znacznie lepiej niż przed rokiem, bo przed 12 miesiącami produkcja ta spadała o 18,5 proc.

Wzrost zrealizowanych robót budowlanych odnotowano we wszystkich działach budownictwa, zarówno w porównaniu z marcem ub. roku, jak i lutym tego roku. W okresie styczeń-marzec tego roku produkcja budowlano-montażowa była o 10,6 proc. wyższa niż w analogicznym okresie ub. roku, kiedy to notowano spadek o 15,1 proc. Zdaniem Rogowieckiego takie wyniki dobrze wróżą odczytom dotyczącym inwestycji.

Największy, 14-proc. spadek rdr w produkcji przemysłowej dotyczy wydobycia węgla kamiennego i brunatnego. Powodów do zadowolenia nie mają też producenci komputerów, wyrobów elektrycznych i optycznych (-11,3 proc.), napojów, (-9,2 proc.) oraz zaopatrujących w energię elektryczną, gaz i gorącą wodę (-7,3 proc.).

„Spada aktywność branży wydobywczej. Jest to o tyle groźne, że górnictwo nadal odgrywa znaczącą rolę na rynku pracy” – podkreślił Rogowiecki.

Zespół analiz banku Pekao ocenił, że z punktu widzenia polityki monetarnej czwartkowe dane stanowią swego rodzaju „neutralizację” środowych optymistycznych danych z rynku pracy i są wsparciem dla tych członków Rady Polityki Pieniężnej, którzy sugerują wydłużanie okresu stabilizacji stóp procentowych.

Informacje o produkcji przemysłowej zbierane są przez GUS z przedsiębiorstw zatrudniających ponad 9 osób.(PAP)

stk/ je/

podobne: Polska gospodarka: bankructwa firm, eksport, inwestycje zagraniczne.

3. Zarząd KW chce na miesiąc wstrzymać pracę części kopalń – związkowcy

17.04. Katowice (PAP) – Zarząd Kompanii Węglowej (KW) przyjął uchwałę wstrzymującą pracę należących do tej spółki kopalń od 28 kwietnia do 5 maja. Według związkowców, w dalszych planach zarządu jest dłuższa, miesięczna przerwa produkcji w niektórych kopalniach KW. Związki protestują.

Uchwalona przez zarząd przerwa w pracy to efekt spadku zapotrzebowania na węgiel. Planowanemu przez zarząd „przestojowi ekonomicznemu” było poświęcone czwartkowe spotkanie zarządu spółki ze związkowcami.

„Zarząd poinformował nas, że zamierza ogłosić przestój ekonomiczny praktycznie we wszystkich jednostkach organizacyjnych od 28 kwietnia do 5 maja włącznie. Centrala KW zaczynałaby przestój już od 22 kwietnia. Ponadto zarząd zamierza też wprowadzić przestój na cały miesiąc – maj lub czerwiec – w kopalniach: Piekary, Brzeszcze, Sośnica-Makoszowy i Pokój” – powiedział dziennikarzom po spotkaniu z zarządem szef górniczej Solidarności Jarosław Grzesik.

Propozycje zarządu spotkały się ze sprzeciwem związkowców. Ich zdaniem postojowe w żaden sposób nie poprawi trudnej sytuacji ekonomicznej spółki. W najbliższą środę w kopalniach zostaną zorganizowane spotkania informacyjne dla górników.

Jak powiedział wiceprzewodniczący górniczej Solidarności Stanisław Kłysz, w czasie postoju pracownicy otrzymaliby ok. 55 proc. dotychczasowych wynagrodzeń. Wynika to z wcześniejszych porozumień między zarządem spółki i stroną społeczną.

Związkowcy obawiają się jednak czegoś gorszego – że miesięczna przerwa to początek likwidacji kopalń. „Konia z rzędem temu, kto później te kopalne uruchomi. We wszystkich występują duże zagrożenia – tąpaniami, zaciskanie wyrobisk. Po miesiącu nikt tam nie uruchomi ściany, nikt nie uruchomi przodka, a zacznie się likwidacja kopalń” – uważa szef górniczej „S”.

Rzecznik KW Zbigniew Madej potwierdził, że zarząd podjął uchwałę, która wstrzymuje produkcję, a jednocześnie ogranicza świadczenie pracy przez pracowników w kilku kopalniach od 28 do 5 maja włącznie. W niektórych kopalniach będzie to częściowe ograniczenie produkcji i częściowe ograniczenie świadczenia pracy – dodał.

„Przyczyną takiej decyzji jest gwałtowny spadek sprzedaży węgla. Zwały zamiast maleć musiałby wzrastać, co jest niedopuszczalne, również ze względów ekonomicznych. Trudno gromadzić produkt, który trudno sprzedać” – powiedział Madej. Dodał, że zwały węgla mogą wkrótce urosnąć do 5 mln ton.

Pytany czy zarząd planuje przerwać w niektórych kopalniach pracę na cały miesiąc, rzecznik odpowiedział, że takiego zapisu nie ma w przyjętej uchwale. „Trudno komentować domniemania czy domysły. Przewidziane są różne rozwiązania, w zależności od sytuacji ekonomicznej, od sytuacji na rynku” – dodał Madej.

Według związkowców, w 10 zakładach należących do spółki postój miałby trwać tydzień, a w czterech kopalniach wydobycie miałoby zostać wstrzymane na cały miesiąc. Od 28 kwietnia do 5 maja postojowe zostałoby wprowadzone w kopalniach Bobrek-Centrum, Bolesław Śmiały, Piast, Ziemowit, Chwałowice, Jankowice, Piekary, Sośnica-Makoszowy, Brzeszcze, Pokój oraz w specjalistycznych jednostkach organizacyjnych.

Drugi etap postoju miałby trwać od 5 do 30 maja lub od 1 do 30 czerwca. W tym okresie kopalnie Piekary, Sośnica-Makoszowy, Brzeszcze i Pokój miałyby całkowicie wstrzymać wydobycie, natomiast kopalnie Knurów-Szczygłowice, Halemba-Wirek, Bielszowice, Marcel i Rydułtowy-Anna miałyby częściowo ograniczyć produkcję z jednoczesnym zwolnieniem części pracowników z obowiązku świadczenia pracy.

W ubiegłym roku KW straciła na sprzedaży węgla ponad miliard zł. Dzięki wdrożeniu programu restrukturyzacji spółka chce do 2020 r. zaoszczędzić ok. 1,2 mld zł. Na trzy lata zamrożone zostaną wypłaty 14. pensji dla administracji, a bezpłatny deputat węglowy dla emerytów będzie mniejszy o jedną tonę na osobę.

Ze względu na niskie ceny węgla w trudnej sytuacji jest także Jastrzębska Spółka Węglowa. Według jej prezesa w tym roku spółka – która poprzedni zakończyła zyskiem netto w wysokości 82 mln zł – musi raczej przygotować się na stratę.

Trzecia górnicza spółka, Katowicki Holding Węglowy, w 2013 r. wypracowała prawie 43 mln zł zysku netto.(PAP)

kon/ mhr/ osz/

podobne: Kompania Węglowa ratuje się kosztem kooperantów. 

W ubiegłym roku KW straciła na sprzedaży węgla ponad miliard zł… Przyczyną wstrzymania wydobycia jest gwałtowny spadek sprzedaży węgla. Zwały zamiast maleć musiałby wzrastać, co jest niedopuszczalne, również ze względów ekonomicznych. Trudno gromadzić produkt, który trudno sprzedać”. Logiczne? Nie dla związkowca! bo ich zdaniem postojowe w żaden sposób nie poprawi trudnej sytuacji ekonomicznej spółki…. 😀

Konia z rzędem temu kto uzasadni produkcję czegoś, co jest nieopłacalne bo nikt tego nie chce kupić. Nie przemawia do wyobraźni rosnąca sterta węgla (który jest droższy od importowanego) i strata finansowa ponad miliard zł! Mało związkowcom 55% uposażenia za brak świadczenia płacy. Górnik jest od kopania a nie bezrobocia! 😀

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że głąby ze związków górniczych SAMI od dłuższego czasu usilnie „pracują” na swoją zgubę. Wywalczyli sobie pracę i przywileje w branży, której opłacalność z uwagi na „politykę klimatyczną” (Polska zapłaci wysoką cenę za pakiet klimatyczny) prowadzoną od dłuższego czasu przez naszych „umiłowanych przywódców” stoi pod dużym znakiem zapytania. Teraz swoimi protestami walczą tak naprawdę o zadłużanie swoich zakładów pracy, które bez odpowiedniej restrukturyzacji i obniżenia kosztów produkcji za jakiś czas po prostu zbankrutują. Tego typu kosmetyczne zabiegi jak zamrożone wypłaty 14. pensji (sic!) na 3 lata (tylko dla administracji), oraz zmniejszenie o połowę bezpłatnego deputatu węglowego dla emerytów w momencie kiedy już od dłuższego czasu jest źle, to jak przysłowiowe „umarłemu kadzidło”.

Problem narastał od lat. Odkąd nasi „umiłowani przywódcy” zdecydowali, że najważniejsze jest „ratowanie klimatu” kosztem polskiej energetyki węglowej (Czy sytuacja na Ukrainie wpłynie na zmianę polityki klimatycznej UE? cynik9 i “globalne ocipienie”)… Co tym czasem robili związkowcy i menadżerowie kopalni? Polecam lekturę: Polska gospodarka, polski (jeszcze) węgiel i autostrady (pod niemiecką lupą).

Polecam również: “Die Zeit”: Polska ma powody, by bronić węgla jako źródła energii i tu: Od 2005 r. średnia cena energii w UE wzrosła o 25 proc., a w USA – o 1 proc. Czy UE dokona weryfikacji polityki klimatycznej?

…Odys

rys. Jerzy Krzętowski

rys. Jerzy Krzętowski

Skuteczniejsza walka z bezrobociem młodych potrzebna od zaraz. Tymczasem nowych miejsc pracy nie przybędzie.


28.11.2013 (IAR) – Potrzebna jest skuteczniejsza walka z bezrobociem wśród młodych ludzi. Aż w dziesięciu polskich województwach bezrobocie osób do 25 roku życia przekracza 25 procent. Jak doprowadzić do zmiany tej sytuacji zastanawiali się uczestnicy konferencji zorganizowanej w Warszawie przez Fundację Energia dla Europy. Jak podkreślił prezes Fundacji Grzegorz Kądzielawski ważne jest umożliwienie młodym ludziom zakładania własnych firm. Bez likwidacji barier biurokratycznych czy opłat, które podcinają skrzydła nawet najbardziej pomysłowym osobom nic z tego nie będzie – zaznaczył Grzegorz Kądzielawski.

Ważne jest również wprowadzenie takich zmian w szkolnictwie, by nie opłacało się studiować na kierunkach, które nie zapewnią po ich ukończeniu żadnej pracy – dodaje Ryszard Petru -prezes Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Zwraca uwagę, że jeśli w dalszym ciągu będziemy stawiać na produkcję dla wykonawców zagranicznych, to problem bezrobocia wśród młodych będzie jeszcze narastał.

Demograf Stanisław Kluza zwraca uwagę, że starania resortu pracy w postaci na przykład pożyczek na zakładanie działalności gospodarczej czy na zasiedlenie poza miejscem zamieszkania powinny przynieść poprawę sytuacji młodych na rynku pracy. Jeśli zaś w polityce zatrudniania nic by się nie zmieniło, to nasza sytuacja demograficzna stałaby się tragiczna. Absolwenci szkół nie mając pracy nie zakładają rodzin a jeśli już to robią, to nie w Polsce. I mimo, że w krajach Unii też występują trudności na rynkach zatrudnienia, to nasi absolwenci odnajdują tam siebie i w pracy i w życiu.

W całej Unii Europejskiej bezrobocie wśród osób młodych jest dwa razy wyższe niż ogólny poziom bezrobocia. Wyjątkiem są Niemcy.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR) Elżbieta Łukowska/sk    …źródło: stooq.pl

tymczasem….

09.12.2013 (IAR) – Pracodawcy wolą dać podwyżkę dotychczasowym pracownikom niż zwiększać zatrudnienie. Takie wnioski płyną z ostatnich badań agencji doradztwa personalnego i pracy tymczasowej Randstad i TNS we współpracy z PAIiIZ. Jak podkreśla Kajetan Słonina – dyrektor zarządzający Randstad mimo przekonania przedsiębiorców o nadchodzącym wzroście gospodarczym, na razie są oni dość ostrożni w przyjmowaniu nowych pracowników.

Badanie wykazało też, że po okresie zamrażania wynagrodzeń w minionym półroczu, plany pracodawców na nadchodzący początek roku są bardziej optymistyczne. Co prawda nadal większość pracodawców deklaruje wstrzymanie jakichkolwiek zmian, jednak coraz częściej zakładany jest wzrost pensji. Takie zamiary ma jedna czwarta badanych firm.

Badanie przeprowadzono na grupie tysiąca polskich przedsiębiorstw.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR) Elżbieta Łukowska/gaj      …źródło: stooq.pl

…dlaczego?

Dlatego – Stanisław Michalkiewicz: Państwo jako nowotwór złośliwy

Dlatego – Socjalistyczni sabotażyści polskiej gospodarki “wypychają” Polaków do Niemiec na roboty.

Dlatego – Polak biedny bo musi się dzielić… z państwem

…co robić?

To – Cukiernik o tym, że moglibyśmy być dwa razy bogatsi od Niemców i dlaczego nie jesteśmy.

To – 25 lat ustawy Wilczka – ostatniego cudu gospodarczego w XX wieku

To – Liberalizm – to działa! Czyli “Europa kładzie się do trumny”

…daję linki bo nie chce mi się na okrągło trąbić o przyczynach mizerii gospodarczej w Polsce i remedium na ten stan, tak oczywistym i prostym że aż nie do uwierzenia przez opętanych socjalizmem i etatyzmem decydentów. Wystarczy TYLKO wdrożyć je w życie, ale niestety bez zmiany na szczeblach władzy – która (łącznie z opozycją) nie jest zainteresowana oddaniem nam naszych pieniędzy – pozostają one ciągle w sferze marzeń i wyłącznie w głowach ludzi którzy się nie boją wolności.

…Odys

rys. Jerzy Wasiukiewicz

rys. Jerzy Wasiukiewicz

Etat idzie w odstawkę czyli… poszukiwani wszechstronnie uzdolnieni, mobilni i kreatywni.


22.08.2013 (IAR) – Nasza praca będzie coraz mniej pewna. Rzadziej będziemy zatrudniani na etatach, a częściej na umowach cywilnoprawnych. Nie będziemy już pracownikami, lecz pracującymi. To wnioski z przedstawionego dziś raportu firmy doradczej Deloitte.

Jedna z autorek raportu Małgorzata Wnęk-Kolaska wyjaśnia, że dla coraz większej grupy firm i pracowników etat nie będzie najlepszą formą zatrudnienia. Najbardziej rozwinięte przedsiębiorstwa coraz częściej będą zatrudniały pracowników do konkretnych zadań, na kilka czy kilkanaście miesięcy. Z kolei dla najlepiej wykształconych pracowników coraz ważniejsze będzie poczucie niezależności i możliwość pracy w niestandardowych godzinach czy poza siedzibą firmy. W obu tych przypadkach umowa o pracę, zdaniem rozmówczyni IAR, wydaje się nieodpowiednia.

Z raportu wynika również, że najbardziej rozwinięte firmy coraz częściej zamiast po nowych ludzi będą sięgać po dotychczasowych, ale przeszkolonych pracowników. Zdaniem Natalii Pisarek z Deloitte to bardziej opłacalne niż rekrutacja na zewnątrz firmy. Ekspertka wyjaśnia, że coraz więcej firm inwestuje w kursy czy studia podyplomowe, które poszerzają wiedzę pracowników i czynią ich bardziej uniwersalnymi. Natalia Pisarek powiedziała Informacyjnej Agencji Radiowej, że nauka przez całe życie dla coraz większej grupy pracowników staje się koniecznością.

Prawnik Deloitte Anna Witkowska wyjaśnia, że obecny kodeks pracy, chociaż daje możliwość zatrudniania na umowy cywilnoprawne, wciąż jest za mało elastyczny. Rozmówczyni IAR uważa, że ma to pewne uzasadnienie, ponieważ reguluje on specyficzne stosunki pomiędzy pracodawcą, a pracownikiem. Jej zdaniem jednak zmiany na rynku pracy będą wymagały dostosowania polskiego prawodawstwa i stworzenie nowych form zatrudnienia.

Badania pokazują, że do nowej rzeczywistości łatwiej przystosują się ci, dla których praca jest pasją. Wynika z nich także, że w najbardziej rozwiniętych firmach zarządzanie tak zwanym kapitałem ludzkim ma coraz większe znaczenie.

Raport przygotowano na podstawie ankiety przeprowadzonej w 1309 przedsiębiorstwach w 59 krajach. W Polsce przepytano przedstawicieli 75 firm.

Informacyjna Agencja Radiowa/Karol Tokarczyk/md/sk

źródło: stooq.pl

…ludzie renesansu potrzebni do pracy na wczoraj 😉 Tylko gdzie takich znaleźć skoro uczelnie wypuszczają ludzi socjalistycznie zindoktrynowanych, nastawionych życzeniowo i roszczeniowo do życia, z niepraktyczną wiedzą i ZEROWYMI umiejętnościami po za rozwiązywaniem schematycznie ogłupiających testów? Setki tysięcy uzdolnionej młodzieży musiały bowiem opuścić nasz kraj wygnani bezrobociem i rabunkową polityką fiskalną „nierządu”… i końca tej emigracji nie widać! Więcej tu: Socjalistyczni sabotażyści polskiej gospodarki “wypychają” Polaków do Niemiec na roboty.

…Odys

podobne: Po studiach bez pracy… Popyt na inżynierów.

oraz: Warto być rzemieślnikiem

i to: Z postępem robotyzacji znikają miejsca pracy. Tesla i Panasonic będą produkować baterie słoneczne w USA. O relacji człowiek-maszyna.

Robotnicy - Grzegorz Kmin

Robotnicy – Grzegorz Kmin

 

Polska gospodarka: wskaźnik PMI powyżej 50 pkt… Światowa gospodarka na granicy ożywienia.


1. Wskaźnik PMI dla Polski w VII wzrósł do 51,1 pkt. z 49,3 pkt. w VI – HSBC

01.08. Warszawa (PAP) – Wskaźnik PMI dla Polski w lipcu 2013 roku wzrósł do 51,1 pkt. z 49,3 pkt. w czerwcu – podał HSBC w czwartkowym komunikacie.

W lipcu wskaźnik PMI wzrósł trzeci miesiąc z rzędu.

„Najnowszy odczyt wskazał na ogólną poprawę warunków w sektorze przemysłowym, kończąc okres spadków rozpoczęty w kwietniu 2012 roku. Ponadto wskaźnik PMI osiągnął najwyższą wartość od stycznia 2012 roku i większą niż średnia z badań długoterminowych, która wynosi 49,9. Wzrost wskaźnika miesiąc do miesiąca był drugim największym od czterdziestu czterech miesięcy” – napisano w komunikacie.

Agata Urbańska, ekonomista HSBC ds. Europy Środkowo-Wschodniej uważa, że lipcowy wskaźnik może świadczyć o tym, że polska gospodarka najgorsze ma już za sobą.

„Badanie PMI, podobnie jak inne dane z polskiej gospodarki, wskazuje na dno spowolnienia w pierwszej połowie 2013 roku. Najważniejszym pytaniem pozostaje teraz tempo ożywienia w kolejnych kwartałach. Pozostajemy ostrożni w naszych szacunkach. Ostrożni też wydają się być producenci w badaniu PMI. Indeks zatrudnienia utrzymał się w lipcu poniżej granicy 50 punktów, wskazując na kontynuację redukcji zatrudnienia przez przedsiębiorców. Firmy po raz pierwszy od stycznia 2012 roku zwiększyły zakupy nadkładów środków produkcji, ale zapasy nakładów i wyrobów gotowych ciągle spadały w lipcu, chociaż w wolniejszym tempie” – uważa ekonomistka.

„Wraz z lepszymi od oczekiwań danymi o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w czerwcu, odczyt ten wspiera decyzję RPP z początku lipca o zakończeniu cyklu obniżek stóp procentowych” – dodała.

Z badania wynika, że liczba nowych zamówień wzrosła drugi miesiąc z rzędu i to w najszybszym tempie od sierpnia 2011 roku.

Ponadto najnowsze dane wskazały, że wzrost liczby nowych zamówień był wspierany zarówno popytem krajowym, jak i eksportowym. Liczba nowych zamówień eksportowych również wzrosła drugi miesiąc z rzędu i to w najszybszym tempie od stycznia 2012 roku.

„W lipcu wznowiony wzrost liczby nowych zamówień pozytywnie wpłynął na wielkość produkcji, kończąc tym samym czternastomiesięczny okres spadków. W lipcu po raz pierwszy od stycznia 2012 roku firmy zwiększyły także aktywność zakupową. Niemniej jednak wielkość zaległości produkcyjnych ponownie zmalała, a w sektorze ponownie zarejestrowano wolne moce przerobowe” – podał HSBC.

Dodatkowo z badania wynika, że w lipcu polscy producenci ponownie zredukowali poziom zatrudnienia, co jest zgodne z trendem za ostatnie jedenaście miesięcy. Niemniej jednak tempo spadku liczby miejsc pracy w sektorze przemysłowym pozostało niewielkie.

„W lipcu średnie koszty produkcji wzrosły po raz pierwszy od siedmiu miesięcy. Wśród surowców, których ceny wzrosły, najczęściej wymieniano produkty ropopochodne oraz papiernicze. Ogólne tempo inflacji było jednak niewielkie, znacznie słabsze niż średnia z badań długoterminowych” – napisali autorzy badania.

„W lipcu polscy producenci ponownie musieli stawić czoła dużej presji konkurencyjnej, co znalazło odzwierciedlenie w dalszym spadku średnich cen pobieranych za wyroby gotowe. Ceny wyrobów gotowych spadają nieprzerwanie od grudnia 2012 roku, jednak najnowszy spadek był najsłabszy w tym okresie spadków” – dodali.(PAP)

2. Polski przemysł w najlepszej formie od 1,5 roku

Pierwszy raz od marca 2012 r. wskaźnik PMI, obrazujący aktywność polskiego przemysłu, przekroczył barierę 50 pkt, oddzielającą spowolnienie od ożywienia w sektorze. W lipcu miał 51,1 pkt, najwięcej od stycznia 2012 r. Widać tu dużą zbieżność w tendencjami gospodarczymi na Starym Kontynencie. W przypadku analogicznego wskaźnika dla strefy euro mieliśmy w lipcu odczyt na poziomie 50,3 pkt, a w samych Niemczech 50,7 pkt. We wszystkich tych przypadkach dane cieszą, ale też nie można pomijać faktu, że skala ożywienia w przemyśle jest wciąż jeszcze bardzo ograniczona, a kluczowe wyzwania na przyszłość leżą raczej w sferze zachowań konsumentów, oddziałujących na stan sektora usług, a w mniejszym stopniu są uzależnione od kondycji przemysłu. Równocześnie lipcowe dane stanowią ostateczny zwrot w myśleniu o kondycji gospodarek w Europie. Podstawowym pytaniem się to o skalę i tempo ożywienia koniunktury, a nie to, czy ono nastąpi i kiedy. Takie postawienie sprawy zwiększa prawdopodobieństwo, że cykl obniżek stóp procentowych w naszym kraju zakończył się, trudno też raczej liczyć na tego rodzaju decyzję ze strony Europejskiego Banku Centralnego. W tym kontekście na pewno istotne będą komentarze po dzisiejszym posiedzeniu tego gremium.

W innych częściach świata powodów do takiego zadowolenia nie było. Wskaźniki PMI blado wypadały w Indiach (spadek do 50,1 pkt), Chinach (regres do 47,7 pkt), Australii (zniżka do 42 pkt), Rosji (ruch w dół do 49,2 pkt). czy Turcji (osłabienie do 49,8 pkt). To wszystko potwierdza, że w skali świata problem z ożywieniem koniunktury trwa.

odbicie zdechłego kota

odbicie zdechłego kota

…wszystko balansuje na granicy ożywienia, stagnacji i recesji… najbliższe pół roku może pokazać czy mamy do czynienia z trwałą tendencją wzrostową i powrotem do rozwoju, czy jest to może efekt korekty w trendzie spadkowym… Zdechły kot zrzucony z dachu też potrafi się na chwilę odbić 😉 …Czas pokaże.

…Odys

Koniunktura w przemyśle: Gorzej niż przed miesiącem i przed rokiem


21.06. Warszawa (PAP) – Ogólny klimat koniunktury w przetwórstwie przemysłowym w czerwcu oceniany jest bardziej pesymistycznie niż w maju i gorzej niż w analogicznym miesiącu ostatnich trzech lat – wynika z badania GUS. Bieżący portfel zamówień jest ograniczany w nieco większym stopniu niż w maju. Zmniejszana jest bieżąca produkcja.

Zdaniem autorów badania, odpowiednie prognozy są korzystne, choć ostrożniejsze od formułowanych w poprzednim miesiącu.

„Na nieco bardziej negatywne oceny portfela zamówień ogółem wpływa w większym stopniu pogorszenie ocen zagranicznego niż krajowego portfela zamówień. Przedsiębiorcy sygnalizują ograniczenie produkcji. Odpowiednie prognozy wskazują na możliwość niewielkiej poprawy. Nieznacznie zmniejsza się nadmierny stan zapasów wyrobów gotowych” – napisano w badaniu.

„Nieco wolniej niż przed miesiącem wzrasta poziom należności od kontrahentów. Sytuacja finansowa oceniana jest pesymistycznie, podobnie jak w maju, w najbliższych miesiącach można oczekiwać niewielkiego pogorszenia w tym zakresie. Redukcje zatrudnienia mogą być nieco większe od zapowiadanych w maju. Ceny wyrobów przemysłowych mogą spadać” – dodano.

W czerwcu ogólny klimat koniunktury w przetwórstwie przemysłowym kształtuje się na poziomie minus 4 (w maju minus 1). Poprawę koniunktury sygnalizuje 15 proc. badanych przedsiębiorstw, a jej pogorszenie 19 proc. (w maju odpowiednio 16 proc. i 17 proc.). Pozostałe przedsiębiorstwa uważają, że ich sytuacja nie ulega zmianie. (PAP)

źródło: stooq.pl

rys. Andrzej Zaręba

rys. Andrzej Zaręba

…to kolejne w tym tygodniu dane o kiepskiej koniunkturze w polskim przemyśle. Więcej tu: Polska gospodarka w maju: Produkcja Przemysłowa, budownictwo, sytuacja finansowa Polaków. …to oczywiście rezultat jak zwykle „przyjaznego” dla obywateli państwa, które nie zostawia w portfelach Polaków dostatecznej ilości gotówki na to żeby mogli dokonywac zakupów chociażby z takim natężeniem z jakim robili to jeszcze kilka lat temu. Ludzie oszczędzają bo muszą. Oczywiście wszelkie próby głębszego grzebania w kieszeniach podatników w celu „poprawy” finansowania niewydolnego aparatu państwa skończą się jak zwykle tym samym, czyli dalszym ubożeniem społeczeństwa a co za tym idzie spadku konsumpcji, a co za tym idzie braku zapotrzebowania na produkcję, a co za tym idzie likwidację miejsc pracy i wzrost bezrobocia… Czy przez to, że ludzie nie kupują, mają prawo rosnąc wpływy do budżetu państwa? Oczywiście że nie! Jednak mimo tej oczywistej NEGATYWNEJ zależności, tzw. „państwo” ciągle powtarza te same błędy i brnie w socjalistyczną utopię według której wystarczy ludziom zabrac pieniądze i wydac PO swojemu (w przekonaniu że lepiej) np. na koncert jakiejś zagranicznej celebrytki, albo drogie cygara, ewentualnie na inne „pilne POtrzeby”. Efektem jednak ZAWSZE będzie ten sam schemat samonapędzającej się dekoniunktury (pospolicie – biedy). Szaleńcy dzierżący ster państwa prowadzą nas prosto na lodową górę.

…Odys

Papier wszystko przyjmie, czyli założenia do budżetu na 2014 rok.


 

Warszawa, 11.06.2013 (ISBnews) – Rada Ministrów przyjęła dziś założenia do projektu ustawy budżetowej na 2014 r., zakładające m.in. wzrost PKB w wysokości 2,5%, poinformował premier Donald Tusk. Deficyt budżetu centralnego ustalono na maksymalnym poziomie 55 mld zł.

„Głównym zadaniem rządu było dziś przyjęcie założeń do projektu budżetu na 2014. (…) Nasze prognozy gospodarcze na 2014 są powściągliwe, ale okolice 2,5 proc. wzrostu w roku 2014 r. wydają nam się dość prawdopodobne” – powiedział Tusk podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rządu.

Premier poinformował również, że rząd przyjął, iż płaca minimalna zostanie podniesiona o kolejnych 80 zł w przyszłym roku.

Poniżej przedstawiamy podstawowe założenia makroekonomiczne do budżetu na 2014 r.:

– Podstawowym źródłem dochodów budżetu państwa są wpływy z podatków pośrednich – VAT i podatku akcyzowego. Dla tej grupy podatków bodźcem zmian będzie przyspieszenie tempa wzrostu spożycia prywatnego. Inwestycje i zakupy netto sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2014 r. pozostaną na stabilnym poziomie i nie będą ujemnie wpływać na wzrost dochodów podatkowych.

– Stawki VAT w 2014 r. nie będą zmieniane i pozostaną na poziomie tych, które obowiązują w 2013 r.

– Na 2014 r. deficyt budżetu państwa przewidziano nie wyższy niż 55 mld zł.

– Główne wskaźniki:

PKB w ujęciu realnym:wzrost o 2,5 proc.

eksport – 4,3 proc.

import – 4,9 proc.

Popyt krajowy– 2,7 proc.

Spożycie– 1,6 proc.

Nakłady brutto na środki trwałe– 4,4 proc.

PKB w cenach bieżących: 1721,5 mld zł

Średnioroczny wzrost centowarów i usług konsumpcyjnych: 2,4 proc.

Przeciętne wynagrodzenie bruttow gospodarce narodowej: 3 746 zł,

Nominalny wzrost przeciętnego wynagrodzeniaw gospodarce narodowej: 3,5 proc.,

Realny wzrost przeciętnego wynagrodzeniaw gospodarce narodowej: 3,5 proc.,

Nominalny wzrost przeciętnego wynagrodzeniaw sektorze przedsiębiorstw: 1,0 proc.,

Przeciętne zatrudnieniew gospodarce narodowej – 99,9 proc.,

Stopa bezrobociarejestrowanego: 13,8 proc.

W kwietniu w nowej aktualizacji programu konwergencji rząd obniżył prognozę wzrostu PKB na 2013 r. do 1,5% wobec 2,2% zapisanych w tegorocznej ustawie budżetowej. Wówczas rząd zapisał, że wzrost gospodarczy w 2014 r. wyniesie 2,5%, by przyspieszyć do 3,8% w 2015 r. i do 4,3% w 2016 r. Większość instytucji międzynarodowych, jak i lokalnych ekonomistów spodziewa się, że wzrost PKB w tym roku zmieści się w przedziale 1,0-1,5%, zaś w przyszłym roku może wynieść wyraźnie powyżej 2,0%, a według niektórych – nawet zbliżać się do 3,0%.

(ISBnews)

 

za pomocą Rząd przyjął założenia do budżetu na 2014 r. z 2,5% wzrostu PKB – Stooq.

Wyciskanie Fiskusa - Jerzy Wasiukiewicz

Wyciskanie Fiskusa – Jerzy Wasiukiewicz

…do weryfikacji za rok 😉 .Wszystko jest jak zwykle „wielce prawdopodobne” i jak zwykle  chce się człowiekowi w głowę popukac, mając na uwadze dotychczasowe (historyczne) „sukcesy” w realizacji „założeń do budżetu” (Rostowski przed szkodą i po szkodzie głupi serwuje musztardę po obiedzie). W kwestii realnego podejścia do tego co zrobiono przez ostatnie lata dla polskiej gospodarki „minusterstwo fajansów” bije wszelkie rekordy niekompetencji!   Ponieważ po za podwyższaniem podatków nie zrobiono nic! Teraz sukces ma zagwaranowac podwyższenie płacy minimalnej (sic!) jakby władzy mało było skutków podwyższenia ZUSu i podatku VAT które to koszta poważnie zaważyły na spadku konsumpcji i wzroście bezrobocia… Więc zakładanie kolejny raz że podwyższenie kosztów pracy spowoduje skutek odwrotny (wzrost zatrudnienia i konsumpcji) to czysta głupota!

...Odys

podobne: Tusk o możliwości nowelizacji budżetu czyli… “papier wszystko przyjmie”